drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 27 maja 2019

Wielkie rozczarowanie

Torlin  ma powyborczego kaca, a ja mdłości i czuję wielkie obrzydzenie
do części polskiego społeczeństwa, że dało się omamić i przekupić.
A może należy się cieszyć bo wielkimi krokami dążymy do stania się
drugą Grecją, tyle tylko, że będziemy mniej atrakcyjni pod względem
turystycznym - nie mamy ciepłego morza ani starożytnych ruin.
I jakoś mi dziś Chopin pasuje... 



niedziela, 26 maja 2019

Mix niedzielny

Dziś głosowaliśmy na polskich europosłów. Głosy oddaliśmy w Ambasadzie RP.
Trafiliśmy w jakąś lukę, bez tłoku.
Wchodziło się pojedynczo, każda osoba przez bramkę wykrywacza metali, mnie
dodatkowo sprawdzili zawartość torebki. Bardzo się uśmiałam, bo gdy mój ślubny
przechodził przez bramkę, to wydała dżwięk ostrzegawczy z powodu bilonu, który
spoczywał w mężowskiej   portmonetce.
Gdy wychodziliśmy już po oddaniu głosów , przed Ambasadą stała już kolejka
chętnych i nawet stał  wóz policyjny.
Przed wyjściem  rozmawiałam chwilę z jednym z panów "porządkowych" i od
niego dowiedziałam się, że oni już od piątej godziny rano wszystko szykowali
i liczą się z tym, że zakończą dzisiejszy dzień około 2 lub 3 godziny w nocy.

Przedwczoraj podreptałam po kwiatki na balkon, czyli po pelargonie. A dziś
targa nimi niemiłosiernie wiatr, ale mam nadzieję, że to przetrzymają.
Wiem, że nie  wszyscy lubią takie byle jakie posty, no ale wszak nie ma przymusu
czytania.
A owe targane wiatrem pelargonie tak się prezentują:







A wczoraj umyłam okna i jakoś pojaśniało mi w pokoju. Co prawda to
umyłam tylko "dolne okna", bo ich górna część , która  kończy się na
wysokości 3,20 m musi poczekać aż przyjdzie "specjalistka" od okien.
Wykazałam się więc sporą dozą rozsądku i nie wlazłam na drabinę, która
ma cholernie wąskie szczeble, szerokości 4 cm.
Poza tym czytam dobrą książkę - to Tiziano Terzaniego "Powiedział mi
wróżbita". O tej książce Ryszard Kapuściński napisał tak:
"Wielka książka wpisująca się w najlepszą tradycję literackiego dziennikarstwa.
Książka głęboka, bogata, przeniknięta skupionym namysłem".
Dziś już obu pisarzy nie ma wśród żywych, a ja zadaję sobie pytanie dlaczego
ci wielcy  odchodzą, powinni być nadal i ukazywać nam świat z bliska, swymi
oczami.
To pierwsza książka  Terzaniego przetłumaczona na język polski.

No i muzyka na dziś, do słuchania i do potańczenia, bez wizji:





A więc-bierzcie  kogo tam macie pod ręką i pokręćcie się w rytmie starych tang.
Miłego nadchodzącego tygodnia!


wtorek, 21 maja 2019

Uprzedzam lojalnie....

.......nudne będzie. Przynajmniej dla niektórych.
Jak już pewnie wiecie jestem fanką tanga- i w sensie  słuchania jak i tańca.
Tango to "wytańczone" marzenia- miłość, radość, rozpacz,czar intymności.
Do tanga potrzebny jest naprawdę dobry tancerz, np. taki jak Sebastian
Achaval, który w 2005 roku  z Ximeną Gallicchio zdobył  Mistrzostwo
Świata w tangu argentyńskim:
Okazuje się, że zdobycie Mistrzostwa Świata proste nie jest. Achaval od
15 roku życia uczęszczał do Szkoły Tańca i  przez 10 lat kształcił się pod
kierunkiem najlepszych nauczycieli tanga argentyńskiego.
Dwa lata  po zdobyciu MŚw. poznał swą obecną partnerkę, Roxanę Suarez,
z którą tańczą do dziś. Roxana  z kolei rok wcześniej zdobyła tytuł  najlepszej
młodej tancerki tanga argentyńskiego.
Od 2007 roku razem jeżdżą po świecie, propagują tango argentyńskie, uczą
go na lekcjach zbiorowych i indywidualnych, a w Buenos Aires mają własną
Szkołę Tańca.
A tak tańczą razem:

Historia tanga argentyńskiego jest dość długa, jego początki można datować
około 1880r, miejsce - Rio de la Plata, Buenos, Montevideo.
Źródło- dość niejasne  - mieszanka habanery i flamenco z Kuby (pierwowzór
hiszpański) , candombe z Afryki i milonga, czyli muzyka ludowa z pampasów.
Nie da się ukryć, że pierwotnie był to taniec najniższych klas społecznych -
złodziei,bandytów, byłych niewolników, prostytutek- tańczony często na ulicy
lub w burdelach.
 W roku 1913 tango trafiło do Europy i z miejsca podbiło salony.
Lata trzydzieste to istna światowa tangomania. W salonach  i  spelunkach
rozbrzmiewają te same tanga, grane na czterech instrumentach : bandoneonie,*
fortepianie, skrzypcach i kontrabasie. Połączenie ich brzmienia jak słychać jest
wspaniałe.
W latach pięćdziesiątych  pojawiają się nowi kompozytorzy: Astor Piazzolla
i  Francisco  Canaro.
Francisco Canaro , kompozytor i dyrygent w jednej osobie, zrealizował ze swą
orkiestrą 3000 nagrań. Był  prekursorem kompozycji  "Tanga do słuchania",
oraz  głównym twórcą Argentyńskiego Towarzystwa  Kompozytorów i Twórców
 Piosenki.
W 1925 r udał się w podróż do Paryża, gdzie jego twórczość odniosła wielki
sukces a Canaro spędził kolejne 10 lat życia podróżując po Europie.
I dla tych, co lubią słuchać tanga jego kompozycji:
Astor Piazzolla zaś poszedł dalej - komponował tylko "tanga do słuchania',
niemniej jego tanga tańczą dziś najlepsi tancerze na międzynarodowych
imprezach.
Tango argentyńskie  w swej ojczyźnie wcale nie miało "łatwego życia".
Po upadku Perona w 1955 roku, reżimowy rząd zakazał jego grania.
 I aż do lat 80'  tango argentyńskie  żyło w ukryciu.
Podobno najsłynniejszym na całym świecie tangiem jest La Cumparsita,
tango skomponowane przez Urugwajczyka Gerardo Rodrigeza w 1919 roku.
W roku 2009 tango argentyńskie zostało wpisane na listę niematerialnego
dziedzictwa UNESCO.
 Polacy też mają swój wkład w światowym dorobku- w 1929 roku Jerzy
Petersburski napisał muzykę, którą słowami opatrzył Andrzej Włast i to
tango jest znane nie tylko w Polsce.

A na zakończenie- tango argentyńskie nie ma nic wspólnego z tangiem
tańczonym na różnych turniejach tanecznych.
Tango argentyńskie wniosło do tańca improwizację i trwa ona nieprzerwanie
do dziś, co często można zobaczyć oglądając  taniec mistrzów- parę
Achaval y Suarez.
_________________
 *Bandoneon- instrument dęto klawiszowy, skonstruowany w 1854r przez
Heinricha  Banda (Niemca), mylony często z akordeonem.

niedziela, 19 maja 2019

I znowu......

.....moja muzyka na  niedzielę.
Dziś nieco inna i nie wiem czy się Wam spodoba. Zaczniemy od
Filharmonii Berlińskiej. Ten utwór wymaga nieco cierpliwości
od słuchaczy, ale warto się wykazać cierpliwością:


Jak już pewnie zauważyliście mam słabość do tanga, nawet gdy jest to
Afrykańskie Tango:


Ale niedziela bez wiolonczeli, na której gra Stjepan Hauser? To byłoby
niedopatrzenie, a więc:


Miłego wypoczynku Wszystkim;)

piątek, 17 maja 2019

Zmęczona jestem....

ale i zadowolona.
Wreszcie po dwóch tygodniach siedzenia w domu wyruszyłam z niego.
Pojechaliśmy dziś ze  ślubnym by  zarejestrować  w ambasadzie swój
udział w tegorocznych  wyborach do Europarlamentu.
Nasza ambasada  i konsulat mieszczą się w bardzo ładnej, willowej dzielnicy
Grunewald. Od nas zaledwie ok. 3,5 kilometra.
Właściwie pewnie  najlepiej byłoby nakręcić jakiś filmik, bo w tej dzielnicy
są naprawdę piękne domy w pięknych ogrodach.
Większość z nich wynajmują jakieś zagraniczne przedstawicielstwa i ludzie
naprawdę bogaci.
No ale ze mnie jeszcze gorszy filmowiec niż fotograf, więc zmuszona jestem
poprzestać na zdjęciach.
Szczerze mówiąc to wolę spacer ulicami pełnymi zieleni i ładnych  budynków
niż alejkami Volksparku, gdzie co chwilę wyprzedza mnie jakieś sapiące
indywiduum, dbające o linię i dobiega dziecięcy jazgot z placów zabaw.
W czasie spaceru przejechały zaledwie 3 samochody, za to cały czas kosy
dawały wspaniały koncert. Szliśmy pod baldachimami liści starych, pięknych
drzew, podziwiając równiez i ogrody, nie tylko te domy.
Zdjęć sporo, za co z góry przepraszam.


Tak się prezentuje większość ulic w tej dzielnicy. Te plecy to należą
do mego ślubnego. Bohaterem zdjęcia miał być oczywiscie ten
kwitnący na czerwono kasztan.




Jak widać wiosna w pełni, kwitnie co tylko może, nawet sosna
Nieco trudno fotografować te domy, bo większość jest zasłonięta
rosnącymi dookoła drzewami.








No i znalazłam tu nawet niemiecki pałacyk Gargamela
A na pożegnanie kwitnący na biało kasztan i rzut oka w cichą, spokojną uliczkę

I zupełnie nieoczekiwanie zapozował mi do zdjęcia młody rudzik- wpierw
siedział pod murkiem, a na nasz widok podleciał na murek i pozwolił się
 sfotografować
Zdjęcia oczywiście robione komórką, bo mam sklerozę i zapomniałam
wziąć aparat fotograficzny.
I jak zwykle powiększamy je kliknięciem.
I dodatek-  dla Torlina .
Zdjęcie  naszej ambasady przy Lassenstrasse 19-21,
w budynku w którym  w latach 1945-1990 była Polska Misja Wojskowa
w Niemczech.

Zdjęcie ściągnęłam z sieci. Latem  rosną tu piękne  białe hortensje.









sobota, 11 maja 2019

Zamiast muzyki lub ......

.........uśmiechu na  niedzielę obejrzyjcie na YT film Tomka 
Sekielskiego "TYLKO NIE MÓW NIKOMU".
A najlepiej obejrzyjcie go nim pójdziecie wysłuchać tradycyjnego
"słowa na niedzielę" w pobliskim kościele.
Nie podaję Wam adresu, wystarczy gdy wpiszecie w wyszukiwarke YT
jego tytuł. To film dokumentalny, bardzo kulturalnie zrealizowany.
Miłej niedzieli Wszystkim;)

czwartek, 9 maja 2019

Znów trochę muzyki

Przyczepiła się do mnie w tym tygodniu jakaś obrzydliwa wirusówka,
w związku z czym głównie....śpię. Śpię i piję, niestety  wodę z miodem
i cytryną. Ewentualnie napar z rumianku;(
Do spania wystarcza mi łóżko, ale do tego by pić muszę mieć coś do
słuchania, by nie skupiać się na czynności, która zawsze sprawia  mi
wielką trudność- należę do tych osób , które  bardzo mało piją, niezależnie
od tego jaki to płyn.
W szpitalu to mnie strasznie pod tym względem  pilnowali i musiałam
wypijać 2 l płynu dziennie- bo jak nie to będzie kroplówka. A tego to ja
jeszcze bardziej nie lubię niż picia;)))))
Mogłabym bez trudu pożreć kilogram jabłek + tyleż pomarańczy i
zapewne byłoby to tyle płynu co trzeba, ale nie- uparli się na wodę.
Kawę i herbatę odliczali, wlewali we mnie tylko wodę.
A żebyście nie myśleli, że ja tylko słucham  duetu  2Cello i Hausera, to
dziś słuchałam tego:
z rozrzewnieniem , bo żadna impreza  nie mogła się bez tych melodii
odbyć.


 I ten Blues-Night in white satin


Procol Harum - też musiał być

i George Harrison z  Claptonem

No i jeszcze dwa razy Cris  de Bourgh
                   
No nie da się żyć samą klasykę, nie da.
Miłego weekendu Wszystkim  życzę.

P.S. Oglądajcie i odsłuchujcie na YouTube.