drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 9 stycznia 2021

Nie wiem jak u Was......

                                      .......ale u mnie lockdown przedłużony do 31 stycznia - na razie. Strasznie namolny ten wirus, uwielbia  anty maseczkowców i temu podobnych ludków.

A że Nowy Rok jeszcze nie okrzepł, to na ten weekend wybrałam  kilka pozycji na umilenie  sobie  weekendu. Oczywiście jak zwykle  przełączcie się na  YT.





I coś lżejszego:


Miłego weekendu Wszystkim!!!

piątek, 8 stycznia 2021

Trudno .......

......................skompromituję się- stara baba interesująca się astronomią, a nie potrafiąca  zliczyć do czterech    - to wszak obciach. 

Na początek- NASA realizuje projekt przetwarzania ultradźwiękowego, zamieniając w ten sposób zjawiska we Wszechświecie w muzykę.


Tak właśnie brzmi Mgławica Kraba, która jest pozostałością po supernowej. W 1054 roku jej eksplozję zaobserwowali chińscy astronomowie.

Objaśnienia do muzyki:   kolory niebieski i biały są reprezentowane przez dęte instrumenty blaszane, fiolet- grany jest przez strunowe, a kolor różowy przez instrumenty dęte drewniane. Wysokość dźwięków każdego rodzaju instrumentów wzrasta od  dołu obrazu do góry, dzięki czemu słychać jednocześnie wiele dźwięków. Są one wzmacniane w pobliżu centrum Mgławicy, gdzie szybko  obracający się pulsar wyrzuca gaz i promieniowanie we wszystkich kierunkach.

Spokoju nie ma nigdzie- na Ziemi pandemia, a w Kosmosie  ktoś/coś ukradł największą we Wszechświecie czarną dziurę.

Jest we Wszechświecie bardzo gęsta gromada galaktyk Abell 2261. W centrum tej galaktyki znajduje się niesamowicie jasna galaktyka A2261-BCG, która ma największe jądro galaktyczne, jakie kiedykolwiek odkryli astronomowie - jego średnica ma około 10 milionów lat świetlnych. Jego wielkość spowodowana jest gigantyczną czarną dziurą.

Jądro galaktyczne A2261-BCG emituje potężne promieniowanie zakłócające światło okolicznych gwiazd i....pewnego dnia wszystko po prostu zniknęło. I pomimo olbrzymich dwóch teleskopów, Hubble'a  i Chandra astronomowie nie wykryli śladów tej wielkiej super wielkiej czarnej dziury. Wysnuto hipotezę, że owa czarna dziura została wyrzucona z galaktyki. Ale dokąd? - nie wiadomo. W jaki sposób? - też nie wiadomo.

Co pochłonęło, ukradło,  czarną dziurę, która jak wiadomo wszystko pochłania co się znajdzie zbyt blisko niej???  Zagadka w sam raz na czas pandemii.

A jeśli kogoś interesuje astronomia "w pigułce" to polecam stronę  www.tylkoastronomia.pl

Przestało padać, idę do sklepu bo znów tylko światło mam w lodówce.
Miłego i zdrowia dla Was.

czwartek, 7 stycznia 2021

Przyszła Kryska na Matyska

Zawsze byłam baaaardzo dumna ze swego wzroku, choć trudno powiedzieć,  że był on umieszczony w pięknych oczach. Najbardziej byłam z niego dumna w szkole podstawowej, gdyż bez trudu mogłam odczytać to co koleżanka lub kolega siedzący dwie ławki przede mną pokazywał mi  jako ściągę. Nie wiedziałam, że mam wadę wzroku zwaną nadwzrocznością. 

I tak jakoś w wieku 21 lat odkryto jednak tę wadę i zaserwowano mi szkła optyczne, z którymi się nie rozstawałam. Z czasem dostałam  drugie, tzw. do bliży.

Przed wyjazdem do Niemiec porobiłam jeszcze  badania u polskiej okulistki, która stwierdziła, że mam zaćmę w lewym oku, ale nim ona będzie operacyjna to ja  zdążę umrzeć. Nawet się ucieszyłam, że do swego końca będę widzieć, choć może nie wszystko rozumieć. 

Ostatnio odkryłam, że dziwnym trafem czytam swobodnie tym okiem z zaćmą (wykrytą przez polską okulistkę) a nie tym, które jej rzekomo nie ma. I tym sposobem trafiłam wczoraj do okulisty.

W życiu nie miałam tylu badań wykonanych w ciągu jednego dnia  co tutaj. I......odkrycie - w obu oczętach mam zaćmę, ale w prawym do natychmiastowej operacji, bo obejmuje 80% oka. Siatkówka i rogówka w porządku, w  obu oczach. Jaskry też nie ma.

I już 22 b.m. mam badanie ostateczne przed zabiegiem . I nie będę musiała (tak jak przedtem mój mąż) mieć tego zabiegu  robionego w szpitalu, ale będzie zrobiony ambulatoryjnie.

I trafił mi się bardzo miły pan doktor, który wszystko pokazywał na  prześlicznym, rozkładanym na części pierwsze modelu oka.

I jak policzyłam zajmowały  się dziś badaniem i testowaniem moich oczu trzy osoby. Pani w recepcji nie liczę. I nikt tu się covidem nie zasłania. Wszyscy specjaliści przyjmują.

A na podniesienie  nastroju :



środa, 6 stycznia 2021

A więc nadal gramy w.....

..............................................lockdown.

Wczoraj była kolejna konferencja pani Kanclerz z władzami Krajów Związkowych.

Lockdown został przedłużony do 31 stycznia b.r. W powiatach w których w ciągu 7 dni zostanie zarejestrowanych ponad 200 nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców będzie obowiązywał zakaz przemieszczania się dalej niż 15 km od miejsca zamieszkania. Wyjątki oczywiście będą i będą dotyczyły udokumentowanego udawania się do pracy lub lekarza. Szkoły i przedszkola pozostaną zamknięte. Rodzice będą mogli wziąć 20 dni zwolnienia zamiast dotychczasowych 10 dni.

Osoby przyjeżdżające do Niemiec z terenów wysokiego ryzyka, w tym z Polski muszą na granicy przedstawić "świeżutki" negatywny wynik testu na  covid, a w pięć  dni później (kwarantanna) wykonać drugi test. Nie doczytałam się jednak na czyj koszt, ale podejrzewam, że na własny, skoro się  "szwendają".

Co do "bywania" u siebie -1 "gospodarstwo" może przyjąć tylko jedną osobę z innego "gospodarstwa". Przedtem można było przyjąć 2 osoby.

Ktoś się dopytywał jak tu jest z nabożeństwami - owszem, są, ale  odległość od jednego pobożnego do drugiego musi  wynosić 1,5 metra, czyli odległość 1 tuńczyka dookoła człowieka. Nie wiem jak to rozwiązują praktycznie, bo nie bywam w tej  instytucji.

A ja zaraz wyruszam do.....okulisty. I jak wyczytałam- optycy też pracują. 

Smartfon już mi działa, odżyłam, a więc mogę załączyć zdjęcie  historyczne sprzed kilku dni, czyli śnieg w Berlinie w dniu 3 stycznia 2021 r.

Poprzednio taki widok miałam w 2017 roku.

A na poprawę humoru.........Mozart:


Miłego dla Was.



wtorek, 5 stycznia 2021

Straszliwe skutki awarii smartfona.......

.........................czyli co się u mnie dzieje gdy smartfon zamienia się w zwykłą komórkę. To jest wprost straszne, wierzcie mi. Jestem jak bez jednej ręki. Dobrze, że chociaż  drogę do sklepu mam już dobrze wdrukowaną w pamięć krótką (długą chyba też) i że jest wciąż lockdown, więc nigdzie dalej nie mogę pojechać.

A więc siedzę przy kompie i słucham namiętnie Schuberta- Impromtus w nagraniu Claudio Arrau'a

oraz koncertów skrzypcowych Mozarta granych przez Davida Oistrakha


Posłuchajcie  ze mną, bo mam wrażenie, że jeszcze długo nie traficie do Filharmonii.

U mnie zapowiada się dalszy lockdown, dziś p. Merkel naradza się z szefami Landów czy aby nie przedłużyć  obecnego zamknięcia aż do końca miesiąca. Pozostaje tylko pytanie co z uczniami i przedszkolakami - przypomina mi się od razu cytat z Hamleta.;) 


niedziela, 3 stycznia 2021

A u mnie od rana...........

                        .......................pada śnieg.

Nawet porobiłam  zdjęcia, ale ni diabła nie mogę ich wrzucić na blog- nie przesyłają się multimedia, a poza tym blogger fiksuje- zapisywanie się tekstu trwa i trwa i trwa, więc zamiast tekstu będzie muzyka:


 

 

Miłej niedzieli Wszystkim!!

piątek, 1 stycznia 2021

Nowy Rok.....

 ..........................a wygląda jak stary. Mokro i +5 cały czas na termometrze.

Sylwester miałam nietypowy, bo tym razem był u mnie. Przyszła córka z mężem i dziećmi, przynieśli szampana dla dzieci i białe, wcale nie lekkie wino dla dorosłych.Zaserwowałam do tego tort makowy - bezglutenowy.

Obejrzeliśmy w telewizorni fragment koncertu i  pokazu gry świateł  spod bezludnej całkowicie Bramy Brandenburskiej, spełniliśmy toast Noworoczny, potuliliśmy się  do siebie, a w tle   zaczęły wybuchać petardy hukowe- były niestety dozwolone.

Ale wkrótce zaczął się na  mojej ulicy nielegalny pokaz fajerwerków- staliśmy na  balkonie - były naprawdę wspaniałe. Widzowie z innych balkonów nawet brawo bili.

Potem moi poszli do siebie, a gdy ja się właśnie  zamierzałam udać w objęcia Morfeusza na sąsiednim podwórku jakieś barany zaczęły znów detonować petardy hukowe. I tak się ludzie ogłuszali do 2, 30.

Ale trzeba przyznać, że dzięki temu zakazowi tylko w kilku miejscach były resztki po fajerwerkach, a nie te stosy wszelakich śmieci jak bywało w poprzednich latach. W ub. roku na mojej ulicy niemal co 2 metry wybuchały  fajerwerki- teraz tylko w jednym miejscu i było co podziwiać. Prasa doniosła, że w całym mieście było tylko kilka pożarów a nie jak w latach ubiegłych paręset. I prawie wcale nie było osób ciężko poszkodowanych -na palcach jednej ręki  szło ich policzyć - nie było oberwanych palców u rąk, wypalonych ocząt i wielkich poparzeń. No wręcz nudno!

A u mnie już dawno nie było nic do słuchania, a więc teraz:



i jeszcze bonus:


A propos bonus - za zakupy w swoim  sklepie dostałam w charakterze bonusu małego szampana ( dla dorosłych)

No to wszystkiego  dobrego w Nowym Roku!!!