drewniana rzezba

drewniana rzezba

piątek, 5 grudnia 2014

Grunt to szukanie prezentów

Dotarło do mnie, że już całkiem niedługo , za 2 tygodnie wyjeżdżamy.
Nie da się ukryc, że już najwyższy czas rozejrzec się co komu kupic.
Dzieci mam z głowy. W pierwszej kolejności znalazłam prezent  dla
siebie ,czyli  nową płytę Richarda Marxa "Stories To Tell", nagrania
"bez prądu". Wynalazłam także stosowne kosmetyki dla teściowej mojej
córy, tudzież popełniłam dla niej naszyjnik i już tylko muszę klipsy dorobic.
Ślubnego muszę "przydusic" nieco, by się określił co sobie życzy.
Córcia już się określiła, tylko musi mi aktualne swe wymiary podesłac.
Dziś moje  dziecię ugrzęzło w Krakowie  uwięzione przez mgłę. Jeśli
jutro nadal mgła będzie  torpedowac loty, dziecię przyjedzie  do mnie,
przenocuje i w niedzielę już pociągiem pomknie do Berlina. Jest bardzo
niezadowolona, bo ma wiele  rzeczy zaplanowanych na weekend.
Mój słodki pierwszoklasista ostatnio nadał taki tekst:
"nie mogę się doczekac weekendu, bo w weekend jest możliwośc wstac
wcześniej niż  zawsze"
Córka mówi na to: "chyba ci się pomyliło synku wcześniej z pózniej.
Codziennie to się wstaje  wcześnie a w weekend to można pózniej"
A Kai na to - "nie pomyliłem się , ja lubię wstac wcześniej niż o7,00 rano
i sobie muzyki posłuchac".
No i dowiedziało się dziecko, że nie wolno mu wstac wcześniej niz o 7,00,
że powinien wstac w weekend najwcześniej o 8,00 rano.
A ja się  śmieję, że wyszły na wierzch geny drugiej babci - tamta codziennie
zaczyna dzien o 5,30.
Przydusiłam ślubnego - chce książkę, historyczną, np. na temat II wojny
światowej. Łatwizna, już zdołałam zamówic.
Pozostał mi problem prezentu dla zięcia. Muszę pobuszowac w sieci, może
doznam jakiegoś olśnienia???
Miłego weekendu dla Was;)))

czwartek, 4 grudnia 2014

Mój dzisiejszy gośc,

czyli sikora modra
 Zdjęcie  jest z Wikipedii.
Nie da się ukryc, że sporo czasu poświęcam na przyglądanie się ptakom
pożywiającym się w moim karmniku.
Ta  pięknośc  z wielkim zapałem wyskubywała dziś arachidy.  Sikora modra,
zwana też modraszką jest wyraznie mniejsza od swej kuzynki- bogatki.
Ale wcale się nie boi większych kuzynek. Na osiedlu jest tych maleństw
sporo.
Modraszki są gatunkiem częściowo osiadłym.Jesienią i zimą dołączają do
innych sikor- także tych, które do nas dolatują z północnych terenów.
Żywi się głównie owadami i pająkami, zimą i  jesienią owocami i nasionami.
Od pewnego czasu ornitolodzy wiedzą, że sikory modre  posiadają zdolnośc
widzenia w świetle UV. Zastanawiali się po co im ta umiejętnośc, skoro zarówno
pożywienie jak i dziuple, w których prowadzą lęgi, są dobrze widoczne w świetle
normalnym.
Zaczęto się przyglądac modraszkom  w świetle UV i wtedy okazało się, że
w tych promieniach niebieskie "czapeczki" na  łebkach samczyków lśnią- w świetle
normalnym nie i wtedy trudno odróżnic samiczkę od samca.
Ponadto okazało się, że największe powodzenie  mają samczyki z  bardzo intensywnie
lśniącymi "czapeczkami".
Gdy już podjęto tak szczegółową obserwację modraszek, zafundowano im szczegółowe
badania genetyczne- badano DNA  dorosłych osobników obu płci jak  i piskląt.
Okazało się, że często nawet 1/4 piskląt w gniezdzie nie jest potomstwem opiekującego
się nim samczyka. Wniosek - modraszki do wiernych nie należą. I zapewne nie są
jedynymi samiczkami wśród ptaków poprawiającymi w ten sposób swą pulę genetyczną.

wtorek, 2 grudnia 2014

Jestem....

.....wpieniona.  I to bardzo. Mojej drugiej połowie kończył się "kontrakt" z operatorem
komórkowym, więc zamarzyła mu się zmiana komórki na nową.
Namawiałam go, żeby przy okazji zmienił operatora, ale się uparł, że nie.
Nie to nie, przecież go nie stłukę z tego powodu. Dostał  samsunga oraz tablet i jakąś
draczną taryfę. No a potem (o czym już pisałam) miał bolesny kontakt z firmą Mobitek,
która go orżnęła na 200 zł, bo naiwnie włączył sobie film, który był tylko pozornie
darmowy.
No a poza tym w jego samsungu bateria wytrzymywała góra 2 doby, chociaż mój mąż do
często i długo gadających nie należy.
A ja,w swoim  samsungu z kolei odkryłam, że nie "kursują" u mnie mms'y- ani ich
nie  dostaję, gdy mi ktoś przesyła, ani moje nigdzie nie lecą. Też fajnie.
I dziś postanowiliśmy wreszcie zrobic porządek z komórkami, czyli ruszyc tyłki
do samsungowego serwisu. W serwisie był tłum ludzi i JEDNA osoba obsługi.
Pomieszczenie wielkości nieco większej windy w bloku i ta jedna osoba plus tłum
interesantów. Poza tym okazało się, że nikt od ręki nie zdiagnozuje aparatu, bo
serwisant jest jeden a ta pani w okienku to tylko kwitki wypisuje na zostawiony sprzęt.
Ślubny nieco poklął i postanowiliśmy ruszyc się w takim razie do salonu mężowego
operatora, bo to  było  blisko. Pokonaliśmy wysoką  kładkę dla pieszych, duuuże
skrzyżowanie i wylądowaliśmy w galerii handlowej Mokotów. Idziemy do siedziby
T Mobile, a tam - salon zamknięty, żadnej informacji.
Od ich sąsiadów dowiedzieliśmy się, że lokal T Mobile ma remont. Niestety nie mogę
zacytowac tego, co mój ślubny zaczął nadawac. Ciekawe skąd on zna takie wyrazy???
Ja  nadałam tylko jedno - a nie mówiłam, żebyś zmienił operatora????
Za to się serdecznie ubawiłam , bo młody człowiek, wyglądający na intelektualistę
spotkał w autobusie znajomą i powitał ją takimi słowami:  "jak się  masz dupeczko?"
Ta czułośc szalenie mnie rozbawiła, chichrałam się  przez następne trzy przystanki
autobusowe.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jakoś tak mi smutno

Smutno mi właściwie bez powodu. Wczoraj "pobiegałam" po różnych sklepach
w sieci i doszłam do wniosku, że się za wcześnie  urodziłam.
Teraz, gdy już wzięłam rozwód z makijażem i całym babskim upiększaniem się,
jest w sklepach cała masa rzeczy, których ongiś pożądałam. Bo jeśli były to
głównie w Pewexie  lub w komisach i kosztowały niezmiernie dużo.
A dziś - już mało kto pamięta o instytucji  komisu lub sklepach Pewexu.
Podobnie jest z zabawkami - gdy już nie są mi potrzebne, bo obie  z córką już
z nich wyrosłyśmy - zabawek najróżniejszych jest niczym gwiazd na nocnym
pogodnym niebie.
Podobnie jest ze sprzętem sportowym - przestałam jezdzic na nartach, to
wybór nart, butów i fajnej  odzieży - super.
Tak samo jest z trekkingiem - kiedyś kupowało się ( a i to  z trudem) paskudne
"pionierki" lub ciężkie wibramy - teraz multum butów sportowych z podziałem
"na okazje" - trekkingowe, biegowe, do fitnesu i do każdej niemal dyscypliny
sportowej.
I tym to sposobem się "zdołowałam" niemiłosiernie. Bo co mi z tego, że to
wszystko jest???
Ale tak naprawdę, w głębi duszy to się cieszę, że teraz kupno wszystkiego to
tylko kwestia posiadania gotówki.
Przynajmniej jest jakiś impuls do odkładania i ciułania pieniędzy.

piątek, 28 listopada 2014

Dziś...

...do mojej ptasiej stołówki przyleciał dzięciołek. Mam na kracie powieszoną specjalną 
ażurową tubę- karmidełko, a do środka sypię orzechy arachidowe.
I dziś, tak około 11,00 przed południem spojrzałam na nią i zobaczyłam, że  od
zewnętrznej strony siedzi jakiś ptak, który ma "dziwny" ogon- szeroki i długi.
Podeszłam bliżej okna i okazało się,że nowy gośc ma na łebku czerwoną czapeczką.
Tułów miał niewiele dłuższy od sikorki. Natychmiast sprawdziłam w atlasie potaków
i wyszło, że to dzięciołek. Przy okazji dowiedziałam się, że rodzajów dzięciołów jest
multum.
Ledwie ochłonęłam z wrażenia a na wieczku tuby usiadł ...rudzik. To bardzo ładny
ptaszek a do tego mało płochliwy.
I pomyślec,  że mieszkam zaledwie 6 km ( w linii niekoniecznie prostej) od samego,
ścisłego centrum stolicy.
Głównymi moimi stołownikami są sikorki - bogatki i modraszki. Raz  widziałam też
sikorę sosnówkę.
Sikorki mają obłędny aptetyt, 25 dag orzechów z trudem starcza na tydzień. Oprócz
orzechów jest też świeża słonina, ale arachidy mają znacznie większe powodzenie.
Na naszym osiedlu jest sporo karmników zrobionych przez ADM i jak widzę w wielu
miejscach wisi też słoninka.
Nie mogę ptasząt fotografowac, bo mam  żaluzje - mnie one nie przeszkadzają w
obserwacji ptaków, a dla nich jestem mniej widoczna, gdy je podglądam.
Ale  w sieci, można  bez trudu odnalezc zdjęcia obu moich dzisiejszych  gości.
Miłego weekendu wszystkim życzę- u mnie ma  byc chłodno ale bez deszczu i śniegu.

środa, 26 listopada 2014

Trochę dłubię

Taki zupełnie zwyczajny wisior , w sam raz do cienkiego golfu lub
jakiegoś sweterka. A na nim malutki fragment obrazu  E.Moneta
z cyklu  Nenufary.
Długo myślałam na czym go zawiesic i wymyśliłam- sznurek zrobiłam
szydełkiem, jakimś bardzo dziwnym  ściegiem, coś jakby podwójnym
łańcuszkiem.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Napadło mnie

Miałam zrobic  broszkę typu kwiatek-bratek. Ale mnie napadło i  wprawdzie
zrobiłam broszkę, ale to nie kwiatek, tylko motyl ze złożonymi skrzydłami.
Nie wiem tylko, czy bywają motyle niebiesko-zielone.
Bo mocno  ciemnoniebieskie, znacznie większe od mojej dłoni latały
w motylarium w Singapurze.
No to teraz już będę grzecznie robiła broszkę kwiatek-bratek ,;)
Tym razem podłożem koralików jest jedwabna satyna. Całośc jest
podszyta syntetyczną, cienką skórką i broszka chociaż dośc duża,
jest leciutka.
Do zrobienia tułowia wykorzystałam czeskie kryształki.