drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Ogłoszenie .......

                        głównie dla tych, którzy jeszcze na urlopie nie byli..........

Wkrótce- bo już 26 i 27 sierpnia jezioro Loch Ness przejdzie bardzo dokładne badania, których celem będzie poszukiwania śladów Nessie - owego stwora-potwora. 

Do badania  będą użyte drony  wyposażone w podczerwień, które będą  przemierzały przestrzeń powietrzną nad jeziorem, w wodzie natomiast zostaną umieszczone hydrofony by wykryć nietypowe dźwięki.

A entuzjaści i ochotnicy będą obserwowali jezioro z bezpiecznych punktów widokowych na lądzie.

Całą "imprezę" organizuje Loch Ness Centre w Drumnadrochit oraz  zespół wolontariuszy z Loch Ness Exploration.

Będą to największe poszukiwania owego potwora od  czasu wczesnych lat 70-tych XX wieku. A Legenda o Nessie trwa już od.....średniowiecza i jak widać ma  się  dobrze.



niedziela, 6 sierpnia 2023

Deszczowa niedziela......

                               ........a więc  w sam raz do pisania o tym co mało kogo interesuje.

W 1846 roku astronomowie zidentyfikowali osiem głównych planet. W wieku XX odkryli kolejne, dalej położone planety, którym dano miano karłowatych biorąc pod  uwagę ich wielkość. Przy okazji Pluton został zdegradowany i zaliczony do tej właśnie  kategorii.

Układ  Słoneczny mały nie jest, więc  astronomowie zastanawiają  się, czy gdzieś na  samym jego skraju nie  skrywa się  aby jeszcze jedna, dziewiąta planeta i jest to wciąż temat dyskusyjny wśród mądrego, uczonego i  zacnego grona panów  astronomów, bowiem obserwując obiekty poza Plutonem, takie jak planety  karłowate zauważyli, że ich trajektorie są nieco niezwykłe, bowiem są one  wielce eliptyczne, poza tym gromadzą się w pewnych miejscach i są nachylone w stosunku do reszty Układu Słonecznego, a takie ich orbitowanie  sugeruje, że musi istnieć planeta o masie przynajmniej dziesięciokrotnie większej od Ziemi.

No i biedacy, ci panowie  astronomowie, żeby udowodnić  swą teorię  muszą ową planetę zlokalizować co w  związku z bardzo dużą jej odległością od Ziemi wcale nie jest łatwe. W oparciu o modele komputerowe wykoncypowano, że ta planeta powinna  się znajdować 20 razy dalej od Słońca niż Neptun. Na razie są próby wykrycia jej drogą  szukania odbitego od  niej światła  słonecznego. Niestety  ziemskie teleskopy nie  są w stanie jej wykryć, a poza tym do jej obserwacji potrzebne  są bezksiężycowe noce.

W ciągu nadchodzącej dekady powstaną na pewno kolejne, ulepszone teleskopy i być może zlokalizują ową Dziewiątą Planetę albo przekonamy się, że ona nie istnieje.


No i pomyślałam sobie, że to bardzo dobrze, że od  dziecka byłam i jestem antytalentem matematycznym, więc nie zostałam astronomem, bo chyba  bym  się załamała wciąż szukając owej planety niczym igły w  stogu siana.

Ale choć ze mnie zerowy astronom to szalenie lubię oglądać obrazy przesyłane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST). Tym  razem zachwyciła mnie  Mgławica Pierścień znajdująca się w gwiazdozbiorze Lutni.

 

Panowie  astronomowie też są owym przesłanym obrazem tejże Mgławicy  zachwyceni - ja, jako laik to jej wyglądem,  a oni tym, że jest ona kluczem do zrozumienia przyszłości naszego Słońca i ogromnie  dokładnie  studiują nieznane  dotąd  szczegóły jej wyglądu a zwłaszcza interesuje ich obszar wewnętrzny wokół centralnego białego karła.

U mnie pogoda pod  zdechłym Azorkiem, w porywach "aż" 17 stopni ciepła i przechodzi spacerkiem deszcz za deszczem. Nim chodnik zdąży wyschnąć po jednym  deszczu już  pada  następny. I niestety najbliższe trzy dni mają być równie urocze. Zgłupieć przyjdzie od tej pogody, nie mniej  dobrego  nowego tygodnia wszystkim życzę .


I nieco kontaktu ze Skorpionami, specjalnie dla Serpentyny.

piątek, 4 sierpnia 2023

Znów piątek......

                       ........zdominowany przedziwną pogodą. Słońce z deszczem walczą wciąż o prymat.

Powyższe zdanie napisałam w ubiegły piątek i ani razu  nie straciło nic na  swej aktualności. Pogoda jest jakaś sfiksowana na maksa. W ciągu dnia na przemian deszcz ze słońcem, upały na razie  wyniosły  się łaskawie  z Berlina.

I okrutnie mi ta pogoda   nie służy, w związku z czym czas spędzam głównie w pozycji horyzontalnej, bo nie chcę się paść środkami p.bólowymi. Poleguję trzymając w objęciach niejakiego Napoleona - a tak dokładnie to jego biografię napisaną przez  Eugeniusza Tarle.  

A pan Tarle (a tak dokładniej - Jewgienij Tarle) urodził  się w Kijowie w 1844 roku,  zmarł w Moskwie  w 1955. Książkę o Napoleonie, która jest jego fundamentalną pracą napisał w 1936 roku, już po odbyciu  kilkuletnich studiów archiwalnych  we Francji, zgłębiając historię Francji, Rosji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Grecji, Niemiec, Irlandii i Węgier. 

Bardzo podoba  mi się ta biografia bo jest pisana "chłodnym okiem obserwatora".  W Polsce książka ukazała  się nakładem Małopolskiej Oficyny Wydawniczej w Krakowie, w 1991 roku i od tego  czasu stała grzecznie na półce z książkami mego męża i razem z nami trafiła do Berlina. Napoleon nigdy nie był moim "idolem" bowiem nigdy nie interesowali mnie  faceci w mundurach a zwłaszcza ci zajmujący się wojaczką. Nawet wtedy gdy zostawali cesarzami.

Niewątpliwie był to dość  dziwny facet - dwadzieścia  dwa lata  trwała jego krwawa kariera. W czasie tych 22 lat wydał około sześćdziesięciu wielkich i małych bitew - ilość ta jest bez porównania większa od  wszystkich razem wziętych bitew Hannibala, Cezara, Fryderyka Wielkiego i Suworowa. A generałem brygady został mianowany w  dniu 14 stycznia 1794 roku gdy miał  dwadzieścia  cztery lata. Co prawda  stracił  na chwilę ten tytuł , lecz odzyskał ponownie w 1796 roku. 

Był to rok,  w którym Bonaparte poczuł wielką i gwałtowną namiętność do  wdowy po straconym jakobinie, generale Beauharnais. Józefina Beauharnais była od  niego starsza o sześc lat i zdaniem autora z jej strony było to czyste  wyrachowanie. 9 marca 1796 roku odbyły się  zaślubiny, na które szalenie nalegał Bonaparte, a w dwa dni później, czyli 11 marca Napoleon pożegnał świeżo poślubioną  żonę i.......wyjechał na  wojnę.

Ale ogólnie rzecz ujmując ani Józefina ani jego druga żona Maria Ludwika  austriacka, ani pani Remusat, ani aktorka Georges ani też  hrabina Walewska nigdy nie  miały najmniejszego wpływu na Napoleona, bowiem  miał naturę despotyczną, drażliwą i..... podejrzliwą.

No to życzę Wszystkim pogodnego, stabilnego pogodowo weekendu!!!! A ja właśnie wracam z Napoleonem do Francji z jego wyprawy i podbicia .....Egiptu.




sobota, 22 lipca 2023

Ostatni tydzień....

                   .........przemknął mi niemal niepostrzeżenie. 

Trzy  dni spędziłam na kontaktach z medycyną, a w piątek, sobotę  i jeszcze dziś odczuwam skutki pierwszej  szczepionki przeciw półpaścowi, którą dostałam  w czwartek. Bo to wredna choroba, miałam  już cztery nawroty tego draństwa, więc zostałam zaszczepiona. Drugą  dawkę szczepionki otrzymam w pierwszej dekadzie października. Po raz pierwszy odczułam dość niemiłe  skutki szczepionki, chociaż i tak  nieźle bo nie  gorączkowałam, choć mnie uprzedzano, że może i tak być. Skutki uboczne tegoż  szczepienia sprowadziły się głównie do bólu ręki - bolała  mnie w każdej pozycji, więc większość czasu po prostu przeleżałam na prawym boku.

Z wieści dziwnych - "coś" na południowych krańcach Berlina pożarło dzika. I nie wiadomo co to jest to coś, co dzika zeżarło. Podobne ponoć do lwicy. Na "wsiakij  pożarnyj  słuczaj" ogłoszono komunikat by nie włóczyć się w tamtych okolicach po terenach zielonych i pilnować domowych zwierzaków. Ponoć sprawdzono cyrki  (czyżby wybrano  się i do pislandii?) i tym podobne instytucje, ale ponoć nikomu żadne  dzikie  zwierzątko nie uciekło.


A to jest prześliczna, moim  zdaniem, Mgławica Motyl.  Zdaniem astronomów z Waszyngtońskiego Uniwersytetu ten nietypowy kształt mgławicy wynika z obecności drugiej  gwiazdy krążącej wokół macierzystej gwiazdy mgławicy, która  wpływa na materiał gwiezdny tworząc owe  skrzydła. Przeprowadzono dwa badania owej mgławicy -I w w 2009 roku i  II w 2020r (było to badanie z pomocą Teleskopu Hubble'a) i odkryto, że materia w zewnętrznych częściach mgławicy porusza  się z prędkością 700km/sek, a materia  bliżej ukrytej gwiazdy centralnej rozszerza się znacznie wolniej. Dalsze obserwacje tej wielce malowniczej mgławicy będą prowadzone z pomocą teleskopu Jamesa Webba.


A ta ślicznota to Mgławica Kałamarnica. Znajduje  się dość  daleko od  nas, 3000 lat świetlnych, w konstelacji  Cefeusza. To  czerwone  tło pochodzi od Mgławicy Nietoperza. Ta niezwykła niebieska barwa Mgławicy Kałamarnicy  wynika  ze świecenia  się podwójnie  zjonizowanego wodoru i jest rezultatem dużej energii emitowanej przez  gwiazdy znajdujące  się w jej wnętrzu.

Mgławica Kałamarnica jest jedną z największych mgławic w naszej galaktyce i jest w wyjątkowym kształcie.


A ten jaśniutki punkt to Betelgeza -  to czerwony nadolbrzym, który narodził się 10 milionów lat temu i obecnie jest na  etapie gigantycznej czerwonej strefy gazu i szybko zbliża się do stanu wyczerpania swego paliwa.  

Znajduje  się w gwiazdozbiorze Oriona, jest od Ziemi oddalona o 640 mln lat świetlnych. Jej jasność podlega ciągłym zmianom, raz świeci jaśniej, raz mniej jasno, ale od jakiego czasu jej szczytowe wartości jasności stają się coraz wyższe, czyli przybliża  się moment gdy jej paliwo się wyczerpie i Betelgeza wybuchnie zamieniając się w Supernową. Tak właśnie gwiazdy kończą swe życie - z wielkim  "przytupem" zamieniając się w obłok gazu wymieszanego  z materią gwiezdną.

No to miłej niedzieli Wszystkim życzę!!!!!!



sobota, 15 lipca 2023

Właśnie dotarłam......

                            ........do domu i w pierwszej kolejności uzupełniam płyny.  Byliśmy na imprezie pt. "Noc w Ogrodzie  Botanicznym". Poprzednim  razem byłam na takiej imprezie w 2019r i znacznie  mniej mi się ta impreza podobała. Bilety tanie nie były, 42€ od osoby, (poprzednim razem płaciliśmy 35€ od osoby) ale tym razem była o niebo lepsza organizacja. Przezornie  przyjechaliśmy do "Botanika" dopiero o godz. 22,00 , bo jednak ogród nocą, z oświetleniem wygląda bardziej bajkowo.
















Ludzi było sporo, na terenie Ogrodu w kilku miejscach były estrady i serwowano całkiem niezłą muzykę i można  było również potańczyć.  Można  było też potańczyć do muzyki serwowanej  w słuchawkach. Na zdjęciu 8 od góry jest właśnie trawiasty parkiet dla tych, którzy chcieli   potańczyć.

Straszliwie  się  "złaziłam" po  ogrodzie, bo to naprawdę duuuży teren.  Na dziś przewidują drobne 35 stopni, więc mnie żadna siła  nie wygoni z domu.

Zdjęcia powiększamy  "klikając" kursorem w zdjęcie.

piątek, 7 lipca 2023

Nieco zbyt ciepły .......

                           ..........piątek

Dziś będzie troszkę o dawno już nieżyjącym panu, który w 1926 roku udzielił wywiadu amerykańskim dziennikarzom na temat jak jego zdaniem będzie wyglądać przyszłość. Zapewne wtedy, gdy ten wywiad z Nikolą Tesla opublikowano nie jeden  z czytających śmiał się i wymownie stukał się w  czoło. Ale to nikt inny, ale  właśnie Nikola Tesla przepowiadał, że:

1. będą połączenia bezprzewodowe na  duże odległości,  no i są;

2.będą różne pojazdy nie tylko jeżdżące zdalnie sterowane. No i  są -drony latające w przeróżnych celach, czasem  niezbyt szlachetnych. Wiedział co mówi, bo to on w 1898 roku zademonstrował zdalnie  sterowaną łódkę i dodatkowo zaświecił -zdalnie- boczne światła na jej pokładzie;

3.przewidział, że roboty i maszyny prawie  całkowicie zastąpią ludzką pracę;

4.wierzył, że cały świat jest wypełniony nieskończoną ilością energii i że możemy wykorzystać  wodę do wytwarzania  energii odnawialnej;

5.powiedział, że na świecie pojawią  się małe urządzenia bezprzewodowe, które pozwolą nam nawzajem widzieć  się i słyszeć na odległość i będą tak małe, że zmieszczą  się w kieszeni - komórki i smartfony kłaniają się zapewne w tej chwili panu Tesli;

6.jeszcze w 1898r zaproponował zbudowanie wagonu samochodowego, który mógłby samodzielnie  wykonywać różne operacje i......już kursują samochody autonomiczne;

7.już wtedy, w1926r zwracał uwagę na znaczenie ochrony środowiska;

8.twierdził, że nastąpi  wzmocnienie pozycji kobiet, że otrzymają one takie  samo wykształcenie jak mężczyźni i zaczną zajmować kierownicze stanowiska w społeczeństwie;

9.uważał, że nauka stanie  się  ważniejsza dla społeczeństwa;

10.wiadomości bezprzewodowe będą dostarczane i dostępne dla ludzi w ich domach.

A teraz "ciekawostka" - ponoć w odtajnionym dokumencie FBI zatytułowanym "Biuletyn Komunikacji Międzyplanetarnej" datowanym 14.VI.1957r. znajduje  się paragraf, który informuje, że Tesla przybył na Ziemię z innej planety. Zasugerowano, że przybył z planety Wenus. A informacje te uzyskała  pani Margaret Storm, która zgodnie z dokumentacją została przydzielona do pracy z "ludźmi z Kosmosu". Ponoć otrzymała informacje o nim za pośrednictwem urządzenia, które Tesla opracował w 1938 roku aby ułatwić komunikację międzyplanetarną.

Jak to kiedyś mówili młodzi- przeczytałam i ...wymiękłam.

Ale jak na kogoś z Wenus to całkiem ludzko wyglądał.

Bardzo miłego weekendu Wszystkim życzę!!!!!






wtorek, 4 lipca 2023

115 rocznica......

                           .........tajemniczego,  acz głośnego wydarzenia.

30 czerwca tego roku minęło 115 lat od chwili gdy na Syberii "coś" zniszczyło setki kilometrów kwadratowych lasu i wywołało skutki takie jakby ktoś zrzucił z tysiąc bomb atomowych takich, jak ta zrzucona  na Hiroszimę.Drzewa zostały tam powalone w promieniu dochodzącym do 40 kilometrów.

Ale gdyby to był efekt zrzuconych bomb ewentualnie uderzenie  asteroidy lub komety to pozostałyby dobrze  widoczne ślady w postaci krateru a w gruncie znaleziono  by znaczne pozostałości irydu, który jest składnikiem meteorytów. 

I od 115 lat wciąż nie wiadomo co wywołało tak potężną eksplozję - asteroida? a może jakaś zabłąkana kometa? a może była to samoistna  eksplozja gazu metanowego z rejonu mokradeł? Wśród podejrzanych jest również obcy statek kosmiczny lub nie  zgłoszony eksperyment z jakąś nową, nieznaną dotąd technologią? A może była to kometa złożona głównie z lodu i gazu, która całkowicie  wyparowała w ziemskiej atmosferze i dlatego nie ma  żadnych  śladów.  Podejrzenie owej "super demolki"  padło nawet na.......czarną dziurę, która przeleciała przez Ziemię. Ta ostatnia ewentualność ogromnie mi się spodobała.

Jeszcze inna teoria  głosi, że był to efekt eksperymentu Tesli, który w tamtym czasie zbudował urządzenie, które jego zdaniem zdolne było przenieść konkretny ładunek energii w dowolne miejsce na świecie. Tesla już nawet zbudował w tym celu odpowiednią wieżę, ale według oficjalnych  danych do eksperymentu nie doszło, ale  dziwnym trafem  termin ewentualnego eksperymentu pokrywał  się z ową tajemniczą katastrofą tunguską. 

A tak na marginesie- CIA przejęła swego czasu prace Tesli i ponoć je udoskonalała i powstało urządzenie HAARP, o którym informacje możecie poczytać w sieci.

Miłego tygodnia - bez upałów ale z przyjazną temperaturą!