drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Już za chwileczkę.......


..........niemal za momencik, przy choince życie będzie  się kręcić,  więc:



                                                                Wesołych Świąt

niedziela, 10 grudnia 2023

Pobawiłam się troszkę

 Nie powinnam  była  "wchodzić w koraliki" - bo znów pewnie wpadnę w koralikowe  sidła. Zrobiła mi się ważka i motylek.



Nałóg to nałóg - nic na  to nie poradzę. A wszystko przez to, że chodzi za mną zrobienie bransoletki.

Typowy grudzień?

 Typowy grudzień w Berlinie - czyli za oknem + 7 stopni pana Celsjusza i pada ....deszcz,  a  może raczej jakaś namolna mżawka, baaardzo drobniutka. A ja oglądam namiętnie co odkrył mój ulubiony Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.




I nikt mnie nie zmusi bym wyszła  z mieszkania.

Filmów z tegoż Teleskopu jest całkiem  sporo. Poza tym szalenie dawno wysłane w Kosmos dwie sondy Voyager nadal działają i to jest  zadziwiające.




Milszego niż u mnie weekendu ( w kwestii pogody) życzę Wszystkim!!!!

piątek, 8 grudnia 2023

Czasem coś robię......

                            .........ale  ostatnio szalenie rzadko.  Ze trzy dni myślałam, dwa  dni dłubałam i wydłubałam  "coś" pod  choinkę  dla drugiej babci.  Wyszło takie  coś:

                                                               


Jeszcze nigdy nie oprawiałam kamienia  w metalowy łańcuszek naszpikowany drobnymi koralikami. Tymi koralikami to ja  go naszpikowałam.

W planie miałam  "popełnić" bransoletkę, ale  bransoletka musi mieć konkretny wymiar a bardzo trudno "zdjąć  wymiar"  gdy "obiekt" jest oddalony o  ponad 400 kilometrów od Berlina. No i wtedy poza tym nie byłoby  niespodzianki. 

Zdjęcie jest przekłamane kolorystycznie  bo kamyk nie jest niebieski ale bardziej wpada we  fiolet - jakiś taki  "łamany" kolor.

Miłego weekendu Wszystkim!!!!!

czwartek, 7 grudnia 2023

Zima ......

                          .........to pora  roku, która wyraźnie mi nie  służy. 

I nigdy mi nie  służyła i nigdy zimy nie lubiłam. I nadal nie lubię. Zapewne  gdybym nie czytała to pewnie bym  zimą popełniła samobójstwo. Ostatnio uzupełniałam  sobie  wiadomości o wojnie o sukcesję hiszpańską w latach 1701 - 1714, bo jakoś zupełnie  nie kojarzyłam  bym się o tym uczyła w  szkole. A w wojnie tej brały udział: Wielka Brytania, Holandia, Austria , Sabaudia, Francja, Hiszpania, Bawaria, Kolonia - a szło o władztwo nad  Hiszpanią i o dominację w Europie, bo właśnie ówczesny król Hiszpanii był bezpotomny.  I zapewne, gdybym  nie zajrzała w  wiadomości archeologiczne nadal bym o tej wojnie  nie wiedziała, jako że historia w czasie pobierania nauk wszelakich nie była wcale moim ulubionym przedmiotem. Bo, jak uważała  cała moja  rodzina, zawsze  zajmowałam  się głównie tym co mało w życiu potrzebne - np. rysowanie, malowanie, różne wytwory  ręczne.

Ale  wracając do tej wojny - toczyła  się nie  tylko w Europie ale głównie na terenach skolonizowanych, bo jak  wiadomo kolonie były bogactwem samym  w sobie.  I właśnie ponad trzysta lat temu u Wybrzeży Kolumbii zatonął hiszpański galeon o wdzięcznej nazwie "San Jose". Ów "Święty Józef" był galeonem hiszpańskim i ponoć przewoził "bogactwa" w postaci  złota i drogich kamieni, które na dzisiejsze wyceny są warte 15 - 20 miliardów dolarów.  

San Jose był trójmasztowcem, miał 64  działa a był zwodowany w 1697 roku. Zatopiony  został w 1708 roku podczas bitwy pomiędzy Anglią a Hiszpanią, w pobliżu miasta Cartagena de Indias w Kolumbii. Z jego załogi, która liczyła około 600 ludzi przeżyło zaledwie  kilku marynarzy.

Statek przewoził złoto, srebro, klejnoty, kolekcję królewskiej  ceramiki, chińską porcelanę. San Jose był przez  wiele lat poszukiwany przez różnych poszukiwaczy  skarbów, ale dopiero w 2015 roku amerykańska firma Sea Search Armada odnalazła  wrak. W ramach przeszukiwania  wraku ustalono, że kula  armatnia trafiła galeon w miejsce składowania  prochu pod pokładem i statek wyleciał w powietrze. Dziś leży na głębokości ok. 600 metrów.

Wydobycie tego wraku wcale nie  będzie proste, a Kolumbijczycy liczą, że jego wydobycie może pochłonąć minimum 70 milionów  dolarów.

W 2018 roku ONZ do spraw Oświaty Nauki i Kultury poleciła  Kolumbii aby nie podejmowała na  własna rękę działań wydobycia  wraku.  

Według  ekspertów na dnie znajduje  się około 200 ton złota, srebra, szmaragdów i innych kosztowności.

Przedstawiciele  rządu Kolumbii oświadczyli, że cały skarb trafi do zbiorów Muzeum Narodowego.

 Nie wiem czy San Jose akurat tak wyglądał, a na  zdjęciu jest hiszpański galeon Nuestra Senora del  Juncal. Zdjęcie ze  strony Gazety Wyborczej z marca 2020r.  Ale na pewno dość podobnie, bo też był trójmasztowcem.

A poniżej jeszcze  jedno zerknięcie  jak wyglądał trójmasztowy galeon:


Zdjęcie  ściągnęłam ze strony Kuriera Galicyjskiego z dnia 24.III.2014 roku.

Marzy  mi się ( jak zwykle  głupota, bo rzeczy mądre rzadko mi się marzą) bym mogła kiedyś zobaczyć taki galeon pod pełnymi żaglami.

Weekend  blisko, a więc miłego weekendu dla Was!!!





wtorek, 28 listopada 2023

Bez słów.......

                     ..........bo nie o tym marzyłam!!!!


No i napadało "to białe"  zamiast zwykłego  deszczu i nawet jest aż -1 stopień "ciepła"!!!!  Chyba się zakopię z powrotem w ciepłym łóżeczku.

 

sobota, 25 listopada 2023

Shopping in Berlin

 Jestem pół żywa- z domu wyszłam o 13,30, do centrum  handlowego dotarłyśmy z córką jeszcze przed godziną 14,00 bo to tylko trzy przystanki metrem  a z domu  do metra doczłapuję  się bez pośpiechu w 5 minut spacerkiem i o 18,45 dotarłam do domu. A wszystko przez  to, że zamarzyło mi  się by kupić sobie w  sklepie  z japońskimi ciuchami cieplusie spodnie dresowe i  w Galerii Karstadt nowy  wózek na  zakupy, jako że noszenie zakupów mi nie  służy, a dotychczasowy  wózek był  co prawda bardzo ładny, ale jakoś mało trwały-przetrzymał tylko 5 lat eksploatacji. Tak naprawdę to byłyśmy raptem w trzech sklepach, które były bardzo blisko siebie. A  w galerii wzmocniłyśmy się kawusią, co nie  zajęło nam wiele  czasu.

 Ludzi było mnóstwo, bo "czarny piątek" obowiązywał również  dziś - no i dobrze- dzięki temu wózek na  zakupy kosztował mnie mniej o 11,00 €.  Modeli wózków zakupowych było przynajmniej pięć. Ja  się "zrujnowałam" na 43,00€, ale były też wózki w  cenie 160,00 €- ale nie były to modele "samojeżdżące" do  sklepu  a poza tym też trzeba było je samemu w  mieszkaniu rozpakować.

W budynku mojej ulubionej galerii handlowej mnóstwo sklepów jest nieczynnych - stoją puściutkie, a ich oszklone  ściany pokryte  są białą farbą.  Całe  III piętro, w którym było pełno  małych barów jest już od  dawna nieczynne - nie ostał się po 2 latach pandemii  ani jeden  bar. A tam dobrze karmili i ceny nie powalały.

Jedno jest pewne - ci co chcieli by koszty produkcji były jak najniższe mocno przedobrzyli przenosząc produkcję do Chin, Pakistanu  i innych krajów,   w których są niskie koszty produkcji - jest nadprodukcja wszystkiego. Kilometry  stelaży ze  wszystkim, ale w kolejce  do kasy  nie  stało się dłużej niż 5 minut, co oznacza, że więcej ludzi oglądało niż kupowało. Krążenie po salach pełnych  towaru zapewne  jest dla niektórych niezłą  rozrywką, zwłaszcza, że dziś pogoda była  raczej  barowo- kinowa  bo temperatura  nie  rozpieszczała nie przekraczając +2 stopni a do tego przelatywały co jakiś  czas mżawki.

Miłej niedzieli dla Was. 

I taka  ciekawostka :


 Panowie koncertowali w Berlińskiej Filharmonii - mnie   się podobało.