drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rosetta

 Niektórzy ciągle zastanawiają się skąd na naszej planecie wzięło się życie, skoro
początki powstawania Ziemi były wielce burzliwe i nijak nie sprzyjały rozwojowi
jakichkolwiek żywych organizmów. Przeróżne  prowadzone badania skłaniają do
przyjęcia opcji, że życie na Ziemi zostało "zasiane" przez jakiegoś gościa z Kosmosu,
asteroidę lub  kometę,która uderzyła w powierzchnię naszego globu, a miała w swym
składzie aminokwasy, które są nośnikami życia.
By tę teorię sprawdzic postanowiono zbadac skład którejś z komet. Wybór padł na
Kometę 67P/Czurimow-Gerasimienko, a trud opracowania , konstruowania i wysłania
sondy, która zbada kometę -  podjęła  Europejska Agencja Kosmiczna.
Projekt rozpoczął się 30 lat temu - właśnie wtedy rozpoczęto budowę Rosetty .
Po dwudziestu latach niemałych problemów EAK wyekspediowała w Kosmos
Rosettę.
Aby sonda zachowała swe możliwości badawcze, większośc jej aparatury została
"uśpiona" na okres trzech lat.
W pazdzierniku tego roku obudzono Rosettę - dla wszystkich zainteresowanych
była to chwila porównywalna do tej, gdy na Księżycu stanął pierwszy astronauta.
Rosetta już jest w pobliżu Komety 67P i przesłała na Ziemię zdjęcia powierzchni
jądra  Komety. W pazdzierniku b.r. grono badaczy wybrało miejsce, w którym
Rosetta ma ustawic lądownik.
12 listopada, a więc już niedługo, Rosetta osadzi na powierzchni Komety 67P
lądownik z aparaturą badawczą. Lądownik nosi nazwę  Philae, jest wyposażony
w laboratorium badawcze, a sam jest wielkości....domowej pralki automatycznej.
Wczoraj oglądałam na kanale National Geographic premierę filmu dokumentalnego-
i oglądałam go z wypiekami na twarzy, chociaż nikt nikogo nie napadał i nie
gonił. Mam nadzieję, że gdy Rosetta szczęśliwie ulokuje lądownik na powierzchni
Komety, będę mogła to obejrzec.
Wiem, ten temat niewiele osób interesuje - w końcu co tam sondy kosmiczne, komety
czy inne "dziadostwo" kosmiczne, ale pomyślcie - jesteśmy świadkami kolejnego
kroku człowieka w Kosmos i może uda się rozwiązac chociaż jedną z zagadek skąd
wzięło się życie na naszej planecie.

Tak właśnie wygląda fragment powierzchni  jądra Komety  67P, na którym ma osiąśc
lądownik.**
Z uwagi na bardzo nierówną powierzchnię, bardzo małą siłę grawitacyjną Komety
oraz fakt, że kometa wysyła z różnych miejsc swej powierzchni silne wodne gejzery,
ta  operacja  jest niezwykle trudna. A cały sztab operacyjny może tylko zaciskac
kciuki za powodzenie całej akcji, by miliard Euro, wydany na ten projekt nie poszedł
 na marne.
**
zdjęcie z sieci- www.naukawpolsce.pap.pl








czwartek, 6 listopada 2014

Jest przedszkole i.... przedszkole.

Nie napiszę nic odkrywczego - i u nas i za miedzą przedszkola są różne, niczym
dziurki w  żółtym serze.
Tydzień temu Młodszy zmienił przedszkole. Nowe przedszkole jest znacznie bliżej
domu i szkoły Starszego. Córka, gdy zamieszkali w Berlinie, usiłowała zapisac
dzieciaki właśnie do tego przedszkola, ale nie było dwóch  wolnych miejsc.
Tam też brakuje przedszkoli, chociaż nie dokucza im jakiś wyż demograficzny.
Po prostu coraz więcej kobiet pracuje, poza tym w tak wielonoarodowym mieście
jak Berlin, pobyt dziecka w przedszkolu jest dla niego korzystny - zwłaszcza gdy
dziecko jest z rodziny, w której żadne z rodziców nie  używa w domu języka
niemieckiego.
W poprzednim przedszkolu "rozleciał" się personel - odeszła jego dyrektorka, bo
nie mogła się dogadac z jego właścicielką, pozostały personel podzielił się na
"frakcje" i w sumie ucierpiały na tym dzieciaki.
W tym przedszkolu jest inaczej i jak określa moja córka, widac, że personelowi
chce się pracowac.
Już na drugi dzień zrobili małemu zdjęcie gdy z przejęciem malował coś farbami i tym
zdjęciem  oznakowali jego szafkę w szatni. W poprzednim przedszkolu rodzice musieli
przynosic zdjęcia dzieci, a proces naklejania zdjęc trwał blisko 6 miesięcy. Pomijam już
fakt, że tam ani razu dzieci nie malowały farbami, co bardzo córkę dziwiło, bo obaj
chłopcy malowali farbami nawet w żłobku.
Przedszkole zabiera dzieciaki w różne miejsca,  ale zawsze jest to wyjście nie na
zasadzie "odgórnej", ale na zasadzie dobrowolności- wychowawca miał zaplanowane
wyjście  po zakupy, więc poszły z nim tylko te dzieci, które miały na to ochotę.
Oczywiście Młodszy się zgłosił, bo on bardzo lubi chodzenie po sklepach i robienie
zakupów, nawet spożywczych. Podobnie jest z innymi zajęciami - ciasteczka  pomagali
piec tylko ochotnicy i oczywiście  Młodszy też się zgłosił. 
On, w przeciwieństwie do Starszego, lubi pomagac w domu, sam zawsze wyciąga
naczynia ze zmywarki i chowa je na miejscu, tak samo wyciągnie wszystko z pralki i
przełoży do miski, a mniejsze rzeczy powiesi na suszarce.
Równie chętnie pomaga przy nakrywaniu do stołu, nosi talerze i nigdy niczego nie
tłucze. Gdy u nich byłam piekł ze mną kruche ciastka i sam zamiatał podłogę.
W tym przedszkolu dają dzieciom możliwośc wyboru zajęc , częśc idzie np. na
"tematyczny" plac zabaw a inni jadą do lasu, bo tak właśnie wybrali.
Młodszy jest wyraznie zadowolony, wreszcie przestał się nudzic. Dzieciaki nie są
dzielone na grupy wiekowe, tylko podług zainteresowań.Tym samym te trochę starsze
muszą się opiekowac młodszymi.
No i jak już wspominałam to przedszkole jest znacznie  bliżej domu - do poprzedniego
trzeba było wpierw doczłapac się do autobusu a potem jeszcze przejechac całkiem długi
przystanek.
Młodszy tak się teraz spieszy do przedszkola, że gdy rozstaje się z mamą, to nawet
"cześc" zapomina powiedziec. Słodziak skończył 3 lata i 8 miesięcy.

wtorek, 4 listopada 2014

A niektórzy......

w Halloween wyglądali tak:
Młodsze kazało się zrobic na "makabryczną biedronkę".
Zamówiło biały makijaż, biedronkę, pająka, cieknącą krew i pajęczynę.
No i cóż mama miała zrobic? Pomalowała!


Mix

Zakończyłam na ten rok rehabilitację. I już jestem zapisana na  przyszły rok, na
marzec/kwiecień. Widocznie NFZ ma nadzieję, że dożyję. Koleżanka uważa, że
raczej NFZ ma nadzieję, że nie dożyję i dlatego już mnie zapisali.
Trudno powiedziec - gdyby rzecz dotyczyła zapisu do kardiologa skłaniałabym
się do tej  drugiej ewentualności. Bo już mniej więcej od połowy tego roku
pacjenci kardiologiczni są zapisywani na 2016 rok - to nie pomyłka, naprawdę.
W przychodni POZ (Podstawowej Opieki Zdrowotnej), której jestem pacjentką,
jest nowa lekarka. Przemiła, kontaktowa, uczynna - ma tylko dwie wady:
tragiczny makijaż i absolutny wstręt do badania  pacjentów. Byliśmy ze ślubnym
by się zaszczepic p.grypie, a zezwolenie na szczepienie musi wydac lekarz.
Bo szczepic mogą się tylko osoby aktualnie w 100% zdrowe - dotychczas każdy
lekarz z tej okazji sprawdzał nam stan gardła, osłuchiwał płuca, mierzył ciśnienie,
przepytywał o różne sprawy - ta pani z uśmiechem, bez tych wszystkich działań
"ubocznych" wypisała nam  skierowanie na  szczepienie. Wiem, czepiam się.

Okropnie się naszarpałam w tym roku z szykowaniem grobów na  minione właśnie
Święto Zmarłych. Po raz pierwszy zajęło mi to ogromnie dużo czasu i wysiłku, bo
ktoś bezmyślnie zapaskudził mi obie płyty parafiną -zakupił jakieś takie paskudne
znicze, które rozlały się na obu płytach. Z wielkim trudem odczyściłam je, skrobiąc
każdą skrobakiem do zalodzonych szyb samochodowych.

Nie wiem jak w innych częściach kraju, ale jesień w moim mieście jest zgodna
z moimi oczekiwaniami wobec tej pory roku - jest słonecznie i całkiem ciepło jak
na początek listopada.  Jak dla mnie  to mogłoby tak byc  do samej wiosny.
Wcale nie tęsknię za śniegiem, mrozem i brakiem słońca.

W swoim osiedlowym sklepie zakupiłam mieszankę ziaren na chleb bezglutenowy-
super sprawa. Jest to zestaw 500 gram różnych ziaren - pestki słonecznika, dyni,
ziarna sezamu, orzechy laskowe, migdały, siemię lniane. Do tej mieszanki dodaje się
tylko 5 roztrzepanych jajek, sól i 50ml oliwy. Całośc mieszamy, dajemy jej 15 minut
odpoczynku a potem umieszczamy w małej keksówce i pieczemy. Wychodzi pyszny
chlebek, który pasuje równie dobrze do wędlin i sera jak i do  dżemu lub miodu.
Poza tym zrobiłam kotlety mielone, do których zamiast bułki namoczonej w mleku
dałam ugotowaną na mleku , a następnie zblendowaną kaszę jaglaną. Wyszły świetne.
No i jeszcze coś - Zakłady Mięsne "Nove" (spod Gdańska) wyprodukowały pyszny,
bezglutenowy schab lekko wędzony z linii "Natura". Ów zakład zapracował na znak
przekreślonego kłosa, co oznacza, że produkty nim opatrzone są bezglutenowe.
Z czystym sumieniem polecam  Wam tę wędlinę - jest naprawdę smaczna.
A to mój ostatni wybryk - naszyjnik z resztek. Postanowiłam wreszcie
zagospodarowac przeróżne koralikowe pozostałości nim zakupię następne
koraliki.
Mam  tych "resztek" multum i chwilami trudno mi to wszystko tak razem
poskładac by to miało jakiś sens i wygląd.

sobota, 1 listopada 2014

Tak sobie myślę.....

.....każdy idzie własną drogą, a tak naprawdę wszyscy idziemy w jedną stronę.
I to jest jedyna sprawiedliwośc tego świata.
Nie ważne czy jesteśmy mądrzy czy też nie, ładni czy  brzydcy, zdrowi  lub chorzy,
młodzi lub starzy - wszyscy podążamy TAM z każdym oddechem, każdym
uderzeniem serca.
I dopóki jesteśmy TU i  TERAZ  czerpmy z tego pobytu radośc dzieląc ją z innymi.
I pamiętajmy o tych, którzy tę drogę, którą  teraz idziemy, już przebyli.
Pamiętajmy  o nich nie tylko z okazji 1  listopada, ale tak zwyczajnie, na co dzień,
myślmy o nich tak, jakby tylko gdzieś daleko wyjechali, opowiadajmy o nich
naszym dzieciom i wnukom.
I pamiętajmy nie tylko o ludziach - o zwierzakach, które umilały nam życie też-
przecież były częścią naszej codzienności.

poniedziałek, 27 października 2014

Muszę się pochwalic!

Ela  Żukrowska wydała kolejny tomik wierszy "Wiersze Szarozłote"  i jestem
 jego dumną posiadaczką  - mam nawet dedykację od Eli.
Dla mnie te wiersze nie mają w sobie nic szarego - są złote - niektóre wielce
emocjonalne, inne stonowane. A wszystkie takie przemawiające do serca.
To już trzeci Tomik wierszy Eli  i wszystkie trzy posiadam.
Wiersze Eli możecie czytac na FB lub  tutaj.
Gorąco  Wam je polecam.

sobota, 25 października 2014

***

Jeszcze się nie odwiesiłam, nie ma lekko.
Ale - jak wiecie mam sklerozę- więc  póki pamiętam pokażę co udłubałam:
I to tyle. Idę  dalej "wisiec".