drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 10 września 2012

Pomęczę Was dziś....

zdjęciami z mojego urlopu. Przyrzekam, że więcej już tego nie zrobię, po
prostu nie mam więcej zdjęć.
A więc:
 Nie ma to jak duuuża piaskownica, o krok od wody
"Zbieranie się"  po  plażowaniu. Młodszego trzeba było wpierw
doprowadzić i padło na zięcia.
 Port na Helu z dziwnym , jak dla mnie, budynkiem. Z daleka to
jeszcze ujdzie, ale z bliska - straszne byle co.
Tak się codziennie bada foki w fokarium na Helu
Każda jest wzywana imieniem, a inne grzecznie czekają
na swoją kolej.
Muzeum na Helu
Odnowiona gdańska  fontanna  Neptuna
Widok ze stateczku, którym płynęliśmy na Westerplatte
Wnętrze Dworu Artusa

 Starówka Gdańska od strony Motławy





Baszta na Wisłoujściu
Działo na "Błyskawicy " to męska rzecz, w sam raz dla dziadka i wnuczka

niedziela, 9 września 2012

Mix

Powrót po jakimś czasie nieobecności w domu, budzi we mnie mieszane
uczucia- z jednej strony bardzo lubię swoje cztery ściany i powrót mnie
cieszy, z drugiej - nie lubię tego bałaganu, który mi się robi, gdy zaczynam
się rozpakowywać. No i  "od ręki" kilka porcji prania, układanie
wszystkiego na  stałe miejsca, upychanie zbędnych już walizek.
Wiem, wiem, to nie tragedia, ale ja tak nie lubię sprzątać....
                                             ****
Czy Wy też macie osobistego doradcę w postaci "miecia"? Mam wrażenie,
że mój "miecio" nie opuszcza mnie na żadnym wyjezdzie - dziwnym
trafem towarzyszy mi wszędzie. Siedzi uczepiony mego ramienia i szemrze
do ucha: "no, kup to, kup, musisz to mieć".
A ja, stara idiotka, słucham tych podszeptów  i kupuję.Tym razem myślałam,
że zostawiłam drania w Warszawie. Odwiedziłam bowiem kilka sklepów
i.....cisza, żadnych szeptów koło ucha. Nawet się cieszyłam, że został
w domu.
Niestety, nie został- w Gdyni, gdy wparowałam do sklepiku z muszlami
"miecio" natychmiast się ujawnił. To przez niego kupiłam dla starszego
wnuczka szumiącą  muszlę i kilka muszelek dla siebie,które po prostu
musiałam mieć. Dwie z nich już dziś zagospodarowałam.
Wczoraj pracowicie wierciłam iglakiem dziurki, dziś je zawiesiłam i tak
się prezentują:



A potem, gdy czekałam aż nasze wnuczęta skonsumują gofry(suche,
bez żadnych dodatków), moje oko zawisło na "piaskowym
obrazku". I tak się zapatrzyłam,że sobie ów gadżet kupiłam.
Konstrukcja  prosta jak budowa cepa - ramki, dwie szybki,
pomiędzy nimi trzy kolory piasku,  odrobina kolorowej wody i  trochę
powietrza. Obracamy ramkę i....tworzymy z piasku obrazek.
Śmiech dozwolony. Moja córka popatrzyła się na mnie jak na
rasową debilkę. Nie szkodzi - mnie to bawi.
A takie obrazki możecie zobaczyć na   tej stronie.

piątek, 7 września 2012

Wróciłam!!!!

Jestem, niezależnie od tego czy się to komu podoba, czy też nie za bardzo.
Ostatnie dwanaście dni spędziłam nad Bałtykiem.
Bazą  wypadową był Sopot.  Pobyt typowo rodzinny, czyli trzy pokolenia
pod jednym dachem.
Przez te dwanaście dni nawet nie dotknęłam się do koralików i szydełka,
nie zajrzałam do  internetu i prawie nie oglądałam TV.
Zamiast tego wygrzewałam stare kości na plaży, klnąc samą siebie, że nie
wzięłam:  kapelusza  od słońca, kostiumu kąpielowego, maty plażowej.
Ale od czego rodzina - bratowa poratowała mnie kapeluszem i matą
plażową.
Poza tym bratowa była bardzo dzielna i zniosła aż dwukrotnie  naszą
wizytę z dzieciakami, które się roiły nieprzytomnie.
Mieszkanie mieliśmy super, apartament z trzema sypialniami, dużym pokojem
dziennym, w pełni wyposażoną kuchnią,  dwiema łazienkami i dwoma
miejscami garażowymi. Brakowało mi tylko do szczęścia by ktoś gotował.
Pogoda stanęła na wysokości  zadania, tylko jeden dzień był kiepski, bo
padało.
Przy okazji okazało się, że już baaaardzo odzwyczaiłam się od małych,
pełnych temperamentu dzieci,  płci męskiej zwłaszcza.
Generalnie moi wnuczkowie są bardzo fajnymi dziećmi, to tylko ja jestem
chyba zbyt przyzwyczajona do ciszy.
Ze starszym, który ma teraz 3,5 roku to już nie ma kłopotów, ale ten
młodszy o 2 lata daje niezle "popalić". Po pierwsze to chce robić wszystko to
co robi starszy,a jeśli mu się to nie udaje to jest dziki wrzask (a głos ma
niezły, mocny, że aż hej), po drugie każdy zakaz wkurza go niemiłosiernie,
więc ciska tym co aktualnie trzyma w łapce i drze buzię. Poza tym zawsze
wymysli coś, czego mu nie wolno - n.p. jeżdżenie po mieszkaniu krzesłem,
otwieranie lodówki, włączanie piecyka elektrycznego, walenie klockiem
w szklany blat stołu.
Byliśmy  wszyscy na Helu, w fokarium zwłaszcza, w Gdańsku, Gdyni,
pływaliśmy statkiem i bardzo dużo bywaliśmy na sopockiej plaży. Nie da się
ukryć, że plaża jest genialnym rozwiązaniem gdy na "wyposażeniu" są małe
dzieci.
Zdjęć wiele nie robiłam, jakoś nie chciało mi się.
Z przyjemnością odnotowałam, że  świetnie nam się jechało z W-wy do
Sopotu drogą S10 a potem płatną A1. Łącznie  średnią prędkość mieliśmy
ponad 90km/godz, wliczając przejazd przez zakorkowane odcinki Warszawy
 i Oliwy.
A oto kilka fotek:
 To oglądałam grzejąc kości
 a  to kochany mały złośnik, któremu akurat wyrzynają się kły
Sopot
 Galeon "Pirat", który obwoził po sopockim porcie
Niszczyciel "Błyskawica", który ogromnie podobał się "starszemu"
Stary, kochany "Dar Pomorza"
i całkiem nie stary, ale dobry "Bar Pomorza"
"Dar Młodzieży"
a tu szkolenie tych, co mają na nim płynąć

i wczorajsza wizyta w Gdańsku.

niedziela, 26 sierpnia 2012

P.S.

Przez te dni, gdy mnie tu nie było, produkowałam się na swoim drugim blogu
 i zostawiam Wam kilka odcinków do  poczytania.
Ciekawych proszę o najazd kursorem na obrazek będący reprodukcją Klimta,
w prawym górnym rogu marginesu i kliknięcie.
W ten bezbolesny sposób przeniesiecie się na drugi blog.
Zakończenie napiszę gdy już wrócę "na dobre".
A więc  - do poczytania;)

środa, 15 sierpnia 2012

Przerwa

Trochę mnie tu nie było i znów mnie jakiś czas nie będzie. Gdy dotrę
z powrotem, to zaraz się odezwę. Nie mam pojęcia kiedy dokładnie to
nastąpi, ale wiem, że z całą pewnością wrócę przed końcem września.
Takie małe wakacje po prostu.
A więc - do poczytania i miłego dla Was.

środa, 8 sierpnia 2012

344. Mix

Żyję, ale co to za życie, gdy znów mi się "wysypało" kolano.
Kuruję się intensywnie, bo pojutrze przylatuje na tydzień córka,
więc muszę się jakoś pozbierać "do kupy". A strasznie mi trudno
siedzieć przy kompie z nogą wyprostowaną, leżącą na krześle obok,
więc to coś tak, jakby mnie nie było. Koraliki też leżą odłogiem.
Więc wybaczcie, że nie piszę u siebie i nie komentuję u Was.
Ale blogi czytam, choć na raty. Dobrze, że to raty bez odsetek:)))

piątek, 3 sierpnia 2012

343. Mix

Goście, goście i......po gościach. Jutro już  wracają do siebie, a dziś jeszcze
pojechali do rodziny.
Wczoraj miałam maraton - nasi panowie siedzieli w jednym mieszkaniu, my
w drugim. Dzięki temu mogłyśmy się naplotkować za wszystkie czasy.
Przy okazji wysłuchałam bardzo smutnej, ale wcale nie takiej osobliwej
historii, którą przeleję na kompa, na procontra-anabell dziś, pózno
wieczorem. To będzie z gatunku - mało ciekawe życie.
                                        ****
Ubyło mi biżutków, bo jakby nie było to koleżanka ma dwie córy, sobie
też coś wybrała i tym sposobem mam mniej naszyjników. A już planowałam
jakąś rozdawajkę, bo szyję mam tylko jedną;)))
Tym sposobem rozdawajka będzie dopiero jesienią.
                                        ****
Wyobrazcie sobie, że we wtorek, w biały dzień, pomiędzy godziną 8 rano
a 19,00 okradziono naszych sąsiadów na I piętrze. Złodzieje bez trudu
wycięli czymś po dwa zamki w podwójnych drzwiach, powywalali z szaf,
regałów i komód wszystkie rzeczy  i się wynieśli. Okradli tych sąsiadów,
którzy mieszkają vis a vis naszych gości, czyli piętro wyżej nad nami, ale
w drugim pionie. Jesteśmy nieco przerażeni, bo przecież  my i nasi
przyjaciele byliśmy  w domu od samego rana.
Podziwiam bezczelność złodziei, bo mieszkanie jest na I piętrze. I nawet
jeśli nieco hałasowali to nikt z nas nie zareagował, bo codziennie od rana
do wieczora słychać u nas echa remontów w różnych mieszkaniach- po
tych betonach słychać odgłosy nawet z kilku klatek schodowych dalej.
Ukradli im jakąś biżuterię i drobną elektronikę.
W związku z tym mieliśmy już 2 wizyty policji i miałam zaszczyt poznać
naszego dzielnicowego. Miły człowiek.
                                       ****
No i znów upał. Po co,na co, dlaczego????