drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 25 lipca 2018

5.Kto chce niech czyta...... Śmierć cesarza Napoleona.

W 1821 roku, na Wyspie  św. Heleny, gdzie cesarz przebywał na wygnaniu,zapadł
na jakąś tajemniczą chorobę. Nie był jeszcze stary,  miał 51 lat.
Gdy pomimo bardzo troskliwej opieki cesarz  zmarł, wykonano zaraz pierwszą
sekcję zwłok, która wykazała, że cesarz chorował na raka jelit.
Gdy ciało cesarza w 1840 roku powróciło do Francji, gdzie miało ponownie
zostać pochowane, drugi raz  wykonano badanie zmarłego i w cebulkach
włosowych cesarza wykryto ślady arszeniku, co wskazywało, że ktoś cesarza
systematycznie podkarmiał arszenikiem.
Pomimo wielu podejrzeń nie  znaleziono jednak konkretnego truciciela.
Minęło 100 lat od śmierci cesarza i  znalazł się jednak winowajca - była nim
metoda utrwalania kolorów tkanin.
Szczegółowe badania wnętrz domu, w którym Napoleon mieszkał na Wyspie
św. Heleny ujawniły, że tkaniny, którymi były pokryte ściany  w  domu, w którym
 mieszkał,  zawierały duże ilości związków arszeniku.
Nie było to nic dziwnego, bo w XIX wieku do utrwalania barw tkanin zawsze
używano związków zawierających arszenik.
Przy okazji wykryto "przestępcę" - ściany w domu cesarza wyłożono tkaninami,
na polecenia dostojnego mieszkańca.
Wdychane przez całą dobę wydzielające się z wiszących tkanin trujące związki
 przyprawiły w efekcie Napoleona o śmierć.
Niewątpliwie cesarz był śmiertelną ofiarą zatrucia środowiska.
A tak na marginesie - pamiętacie meble, z których wydzielał się trujący związek
formaldehyd?
                                    Cesarz  Napoleon Bonaparte


___________
zdjęcie  z internetu

poniedziałek, 23 lipca 2018

4. Kto chce niech czyta ....Dawne przysmaki

Dziś coś dla ciała, czyli co przetrwało w przepisach od wieków.
1. Gotowany koper morski:
Koper morski zbieramy w lipcu lub sierpniu podczas odpływu. Bezpośrednio po
zebraniu starannie myjemy, związujemy w pęczki. Gotujemy w niewielkiej ilości
nie osolonej wody od 6 do 10 minut. Odcedzamy.
Usuwamy nitki którymi był związany.
Podajemy polany roztopionym masłem.
Jemy chwytając palcami pojedyncze łodyżki i delikatnie zdejmujemy zębami
miękkie części kopru ze zdrewniałego rdzenia.
Nie mam nawet bladego pojęcia jaki to ma smak a na zdjęciu w internecie,
zebrany, przygotowany do gotowania  koper morski wygląda tak:
Na zdjęciu zrobionym pod  wodą zaś tak:


2.Szpik kostny
Szpik kostny był przysmakiem znanym jeszcze w epoce kamiennej i kości
szpikowe były w cenie.
Dziś do przyrządzenia tego przysmaku potrzebujemy:
225  gramów kości szpikowych,
mąkę ,  sól  i grzanki
Kości należy oskrobać, umyć, następnie każdą z nich przepiłować na dwa kawałki.
Z mąki i wody zagnieść twarde ciasto, cienko rozwałkować i starannie  zalepić
obydwa końce kości by w czasie ich gotowania nie wypłynął szpik.
Teraz należy owinąć kości płótnem oprószonym mąką, ustawić je pionowo
w głębokim garnku z wrzącą wodą. Gotować na  małym ogniu ok. 2 godzin.
Po ugotowaniu odwinąć płótno, usunąć ciasto, każdą kość owinąć papierową
serwetką i podać gościom z grzankami.
Poniżej już pocięte surowe kości szpikowe.


3.Virpa
Do sporządzenia virpy potrzebujemy:
duuuży kamienny gar o pojemności 10 litrów
450 gramów płatków owsianych
1,5 kg płatków pszenicznych,
9 litrów wody.
W pierwszym etapie w kamiennym garze zalewamy płatki 8 litrami
letniej wody i odstawiamy na 5 do 8 dni, by sfermentowały. Gdy płyn
w naczyniu zrobi się przezroczysty zlewamy go z wierzchu- mamy
teraz orzezwiający napój zwany swats.
To co pozostało w naczyniu zalewamy litrem wody ( to ten 9 litr) - teraz
w garnku powinniśmy otrzymać płyn o konsystencji gęstej śmietany.
Mieszamy i zawartość przelewamy do innego naczynia  przez sito
wyłożone rzadkim płótnem.
Odcedzony płyn zawiera wszystkie odżywcze składniki tej wielce
oryginalnej owsianki, więc go możemy  wypijać.

Jestem niezmiernie wdzięczna losowi, że nie żyłam w tamtych czasach.
Ale jeśli ktoś z Was wykorzysta któryś przepis to mam prośbę -napiszcie
czy to aby jest  jadalne.










niedziela, 22 lipca 2018

Leniwa niedziela

Udało mi się dziś znależć platan klonolistny w trakcie zrzucania kory

A to malwa sudańska, czyli hibiskus, rosnący całkiem niedaleko mego
domu, na jednym z trawników.


To też malwa sudańska, rosnąca na następnym trawniku przy tej samej
ulicy
 W poprzednim miejscu zamieszkania usiłowałam takowy krzew wyhodować
na loggii. Niestety przemarzł gdy nastały pierwsze przymrozki.
Tu chyba jednak jest łagodniejszy klimat, te krzewy spędziły zimę bez żadnej
osłony.



sobota, 21 lipca 2018

Znów mi odbiło

Może powinnam się nieco leczyć.
Pojechałam na zakupy żywnościowe i musiałam wpaść na to:
Najlepsze, że tak naprawdę nie wiem co to jest - stało to sobie cichutko
pośród  całej zgrai kolczastych   okrągłych i podłużnych  kaktusów,
w pudełku opatrzonym napisem "KAKTUSY".
I oczywiście nie było ani skrawka etykietki na  tej doniczce.
Straciłam ze 2 godziny ganiając po internecie i mam podejrzenie, że to jest
tzw. "aloes humilis", czyli aloes niski.
No i mam prośbę - jeśli ktoś wie co to jest- niech napisze.
A niebo nad Berlinem tak w tej chwili wygląda:
 A tyle ulicy widzę gdy spojrzę wieczorem z balkonu w dół.

 Miłej niedzieli dla Was;)

3. Kto chce niech czyta.....Thron

Prekursorem krzesła był tron. Było to siedziszcze dość obszerne,
opatrzone  wysokim oparciem i poręczami, zdobione rzeżbami a z czasem
drogimi kamieniami, wyściełane szlachetnymi futrami i bogatymi tkaninami.
Kto i kiedy wymyślił oraz wykonał ów przedmiot tak naprawdę nie wiadomo.
Nie mniej był to sprzęt przeznaczony tylko dla władców, z czasem  też dla
wysokich rangą kapłanów.
Umożliwiał on przyjęcie swobodnej a jednocześnie pełnej godności
pozycji, wynosząc siedzącego ponad wszystkich, którzy stali u jego stóp.
Bo władcy słuchało się stojąc w pewnym pełnym czci oddaleniu.

Z królewskich pałaców, jako oznaka władzy,  tron najwcześniej trafił do Stolicy
Apostolskiej oraz biskupstw jako  Cathedra, a następnie na uniwersytety jako
katedra profesorska.

Nie wiadomo również kto zrobił pierwsze krzesło, podobne  do tych, które
dziś posiadamy.
Wiadomo za to, że pierwsi zaczęli używać krzeseł zakonnicy w swych celach -
widać ktoś odkrył, że wygodniej czytać w pozycji siedzącej niż stojąc przy
jakimś pulpicie.
A jako mebel do siedzenia krzesło rozpoczęło swą karierę dopiero w XVI wieku.
Oczywiście nie było wtedy standardowym wyposażeniem domów, taki luksus
miały tylko bardzo zamożne domy.
Szkoły i biura zostały wyposażone w krzesła dopiero pod koniec XIX wieku.
Dręczy kogoś pytanie  na czym siedziano gdy nie było krzeseł?
No cóż możliwości było sporo- bezpośrednio na podłożu, czasem na ławach,
zydlach, ściętych i wysuszonych pniakach, rozłożonych matach.

Nawet najdroższe i najpiękniejsze krzesło ma poważną  wadę - nie odpowiada
wymogom ludzkiej anatomii.
Siedzeniem, które odpowiada tym wymogom jest końskie siodło, bo znaczna
część wagi jeżdzca jest przenoszona na strzemiona, co pozwala zachować
naturalne  wygięcie kręgosłupa.
A krzesło wymaga ustawienia górnej części nóg pod katem prostym do tułowia
co poważnie zakłóca stan równowagi szkieletu.
Mamy wtedy unieruchomioną miednicę a stawy biodrowe i okolice lędzwiowe są
sztucznie obciążone. To z tego nabawiamy się dokuczliwych bóli pleców i
stawów biodrowych. Wiercąc się na krzesłach, przyjmując bardzo dziwne pozycje,
dzieci podświadomie dążą do przyjęcia prawidłowej dla szkieletu pozycji.

tron hiszpańskiego króla Karola III

                                                      sala tronowa w Korei Południowej


czwartek, 19 lipca 2018

2. Kto chce niech czyta.... Alpy w pigułce

Zapewne każdy wie, że Alpy są najwyższym łańcuchem górskim Europy. Długi to
łańcuch, bo od  Morza Śródziemnego w okolicach Savony  aż po dolinę Dunaju
w okolicy Wiednia. Jego długość to 1200km, szerokość od 150 do 250 kilometrów
a powierzchnia  to 220 tysięcy kilometrów kwadratowych.
Skoro już znamy wizytówkę Alp, możemy  się trochę zająć ich historią.
Wydawać się to może dziwne, ale wysoko położone alpejskie doliny były
miejscem bardzo wczesnego osadnictwa. Zapewniały swym mieszkańcom dużo
słońca, słodkiej wody, materiału budowlanego i opału a ich odosobnienie
gwarantowało bezpieczeństwo.
W dolinie Taminy (Szwajcaria), w jaskini Drachemloch, która jest na wysokości
2445metrów, odnaleziono ślady palenisk, które są datowane na epokę między
lodowcową, a ślady wypasu bydła pochodzą sprzed 12 000 lat.
W średniowieczu wiele społeczności rejonu Alp wypracowało sobie niezależność.
52 komuny Briancon uzyskały Kartę Swobód w 1343 roku i zachowały swą
niezależność aż do czasu rewolucji francuskiej.
Wiele miejsc w Alpach uniknęło ścisłej kontroli władców z powodu braku dróg.
Np. Barcelonette, do której drogę wybudowano dopiero w 1883roku. Wcześniej
można tam było dotrzeć po 15 godzinach spędzonych w siodle na....mule.
Wsie okręgu Gorges du Verdon połączenie ze światem zewnętrznym uzyskały
dopiero w 1947 roku.
Najniższa przełęcz Alp  zachodnich nadal nie posiada całorocznej czynnej drogi,
która  łączyłaby obie strony.
W Alpach wiele dróg powstało w celach strategicznych, np. najwyżej położona
droga w Europie na przełęczy Col du Galibier (3242m), wybudowana w latach
30-tych XIX wieku jako część francuskiej przygranicznej linii obronnej.
Po II wojnie światowej Alpy zaczęły przeżywać masowe najazdy turystów -
narciarzy zwłaszcza.
Najkrótszym przejściem przez  Alpy jest przełęcz  św. Gotarda- leży na wysokości
2108m i jest konkurencyjna dla innych dróg położonych na wyższych przełęczach.
W 1822 roku otwarto linię kolejową przez przełęcz św. Gotarda. Trasa prowadzi
systemem tuneli, w tym przez tunel spiralny, w którym pociąg nabiera wysokości.
W 1980 roku uruchomiono obok tunelu kolejowego tunel dla samochodów.
Jego długość wynosi 16,5 km, ma 6  pasm jezdni i czynny jest cały rok, bez
względu na pogodę.

I znów kilka zdjęć, na zachętę, by obejrzeć Alpy w naturze



                                                   A tu zdjęcie Salzburga na tle Alp
Dla mnie jest to prześliczne miasto.Polecam, mimo tego, że w każdym
niemal sklepiku z pamiątkami królują czekoladki z profilem Mozarta.

środa, 18 lipca 2018

Znielubicie mnie......

......bo czytam teraz dzieło pana Normana Davies'a  "Europa". I dłuugo będę to
czytać, bo książka swym formatem i grubością mogłaby służyć za narzędzie
zbrodni. Jedno przyłożenie nią komuś w głowę z całą pewnością skróciłoby na
zawsze jego żywot.
Format z gatunku złośliwych, nie da się jej czytać w łóżku.
A znielubicie mnie za to, że postanowiłam dzielić się z Wami jej treścią- nie tą
główną, chronologicznie ujętą  historią Europy, ale tematami uzupełniającymi,
dotyczącymi różnych dziedzin życia ówczesnej ale i w pewnym sensie Europy
współczesnej. Bo wiadomo - historia kołem się toczy.
I będę te notki zamieszczać pod hasłem "kto chce niech czyta ..." a w miejscu
kropek napiszę o czym dana notka będzie. Tym sposobem ci, których to nie
interesuje nie stracą czasu na czytanie moich wypocin.
Lojalnie uprzedzam, że dzieło Davies'a ma ponad 1000 stron. A więc:

1.Kto chce niech czyta... o klimatologii historycznej.
Wiadomości na temat tego jaki kiedyś był klimat na interesującym nas terenie
czerpiemy z dwóch żródeł:  zapisów dokonanych przez ludzi oraz z zapisów
zachowanych przez samą przyrodę.
Te pierwsze to różnego rodzaju pamiętniki, dzienniki, kalendarze pogody
prowadzone przez różnych zarządców majątków, handlarzy zbożem, hodowców
winnic oraz opowieści wielu podróżników.
Przyroda, nie licząc na ludzką inwencję, sama  zapisywała dane pogodowe-
w słojach drzew, skamielinach, różnych osadach, stalaktytach , stalagmitach
i lodowcach.
Np.roczne warstwy osadów na dnie olbrzymiego słonego jeziora na Krymie
skatalogowano wstecz aż do roku 2294 p.n.e             
Obliczono, że niektóre gigantyczne stalagmity z jaskini Aven d' Orgnac w Jurze
we Francji, mają ponad 7000 lat. A różnice gęstości zawartych w nich złóż
kalcytu są odbiciem poziomów opadu deszczu w poszczególnych epokach.
Ruch lodowców też jest istotnym żródłem informacji klimatycznych- w okresach
zimnych lodowiec posuwa się naprzód, natomiast w okresach stosunkowo ciepłej
pogody cofa się. Ruchy lodowców były często odnotowywane również w starych
księgach podatkowych, bowiem zdarzały się tak długie i chłodne okresy, że
posuwający się do przodu lodowiec niszczył doszczętnie całe wioski. Lata 1599
do 1770 ,  w których lodowce schodziły bardzo nisko uznaje się dziś za  "małą
epokę lodowcową w Europie". Niestety od roku 1850 lodowce zaczęły się cofać
 i to zjawisko trwa do dziś, stopniowo się nasilając.
W latach trzydziestych XVI wieku wybryki pogodowe  można też odczytać na
słojach drzew w Niemczech, jak i w notatkach hodowców winogron we Francji i
Szwajcarii.
Najzimniejszy sezon w  europejskich  winnicach przypadł na rok 1816, kiedy to
zbiór zniszczonych pogodą winogron rozpoczął się dopiero 1 listopada.
Podobno Mary Shelley, która spędzała wakacje w tym okresie w Szwajcarii,
z powodu bardzo złej pogody nie mogła nawet wychodzić z domu na spacery.
I zapewne w tym właśnie okresie napisała Frankensteina, który został wydany
w 1818 roku.


A to jesienne widoczki z Alp, w których zimą coraz mniej prawdziwego
śniegu, a dla turystów naśnieża się stoki by mieli gdzie szlusować.
A tak na marginesie- to proces bardzo niszczący glebę.

** powiększ zdjęcie "kliknięciem" kursora w obrazek.