drewniana rzezba

drewniana rzezba

czwartek, 24 sierpnia 2023

Berlin - c.d.

 Tym razem Berlin widziany od strony wody - to jest mój ulubiony sposób spacerowania po Berlinie- polecam każdemu, kto  zabłądzi w ciepłej porze roku do Berlina.
















Za każdym razem mam dwie  frajdy na raz - pływanie i oglądania miasta, które naprawdę lubię.

Miłego Wszystkim!!!!

wtorek, 22 sierpnia 2023

Berlin

 Jak wszyscy wiecie mieszkam od kilku lat w Berlinie. W połowie października "stuknie" mi 6 lat od chwili  gdy tu zamieszkałam razem z mężem. Nie był to pierwszy dzień,  w którym zobaczyłam to miasto. Bywałam tu wcześniej raz lub  dwa razy  w roku. Pierwszy raz byłam tu  w czerwcu 2013 roku i wtedy Berlin mnie oczarował. Na potęgę kwitły wtedy lipy, a tych drzew w dzielnicy, w której  mieszkam jest bardzo  dużo i cała dzielnica była spowita zapachem kwitnących  lip. Gdy wyraziłam  swój zachwyt tym faktem córka spojrzała na  mnie jak na osobę, która  się rozminęła gdzieś po drodze  z rozumem i powiedziała - "to jest koszmar, wszystko jest oblepione tym nektarem kwiatowym, nie ma  się  czym zachwycać".  A w dniu, w którym przyjechałam tu "na  stałe" pożegnawszy na  zawsze swe rodzinne miasto - Warszawę,  witał nas deszcz.

 Jak każde bardzo duże miasto Berlin ma bardzo ładne miejsca, bardzo zadbane, ale nieco mniej zadbanych miejsc też tu nie brakuje. Mieszkam w części miasta, która po II wojnie światowej była tak zwanym Berlinem  Zachodnim. Postaram  się nie  zanudzić Was całkowicie historią Berlina- może mi się to uda.

Berlin jest zaledwie 70 kilometrów od granicy  z Polską, ma 892 kilometry kwadratowe powierzchni, 3,7 miliona mieszkańców- to naprawdę duuuuuże miasto.

Początki istnienia  Berlina to osada  założona w IX wieku przez plemiona  Słowiańskie, jej łacińska  nazwa to Berolina  i była usytuowana u ujścia  rzeki Sprewy do Haweli.  Podobnie jak wiele innych miast w miarę przybywania   mieszkańców osada stała się miasteczkiem, potem  miastem, a peryferia miasta z czasem dołączały  się i  miasto rozrastało się. W 1701 roku Fryderyk I podniósł miasto do rangi stolicy. W 1709 roku dołączono  do Berlina podmiejskie gminy: Colln, Friedrichsweder, Dorotheanstadt, Friedrichstadt. Z czasem włączono w granice Berlina Wedding, Moabit, przedmieścia po stronie Tempelhofu i Schonebergu.

W 1871 roku Berlin został stolicą nowo powstałej Rzeszy Niemieckiej. W 1920 roku wydano ustawę o Wielkim Berlinie przyłączając do Berlina kilka   miast i kilkadziesiąt  wsi. Tym sposobem Berlin osiągnął 4 miliony  mieszkańców. A w 1933 roku stał  się  stolicą III Rzeszy. W 1936roku  odbyły się w Berlinie Igrzyska Olimpijskie.  W czasie II wojny światowej alianckie naloty dywanowe i radzieckie oblężenie zmiotły znaczną  część miasta z powierzchni ziemi. Tu mała dygresja- ilekroć coś w Niemczech  zwiedzam i czytam wyjaśnienie, że dany obiekt został zniszczony  przez bomby lotnicze to mam ochotę dopisać- było nie  zaczynać wojny.

Po II  wojnie światowej Berlin  został podzielony na cztery  sektory - część wschodnią  miasta objął w  swe posiadanie Związek Radziecki i od 1948 roku ta część Berlina  stała  się stolicą NRD. Część zachodnia  miasta powstała z francuskiego i amerykańskiego sektora okupacyjnego.  

W latach 1948 - 1949  Sowieci zablokowali Berlin Zachodni i miasto zaopatrywało lotnictwo. 

W 1961 roku Sowieci odgrodzili Berlin Wschodni od Zachodniego murem, prowadząc granicę według własnego "widzi mi się", często rozłączając na  całe lata rodziny mieszkające w sąsiednich budynkach. Mur miał cały system zasieków i umocnień, wież strażniczych. W zwykły  dzień do ochrony muru było oddelegowanych około 2300 żołnierzy. Żołnierzom  wolno było strzelać do uciekających. Jedyny zakaz  strzelania dotyczył dni, w których były wizyty dyplomatyczne by nie wywoływać skandalu międzynarodowego. Mur usiłowano pokonać około 100 tysięcy razy, ale ucieczka z Berlina  Wschodniego do Zachodniego udała  się zaledwie 5% uciekinierów. Mur Berliński miał długość 160 km i 25 oficjalnych przejść granicznych.

Mur Berliński padł w nocy z 9 na 10 listopada 1989 roku. Od 1991 roku Berlin, decyzją Bundestagu jest stolicą zjednoczonych Niemiec. Tu obradują parlament i rząd.

Berlin ma  cztery uniwersytety i 13  szkół wyższych, uczy  się tu około 150   tysięcy studentów. Jest  tu 170 muzeów. Najbardziej "muzealnym miejscem " jest Wyspa Muzeów, gdzie jest Muzeum Bodega, Muzeum Pergamońskie, Nowe Muzeum i Stare  Muzeum. Cały ten  kompleks  architektoniczny jest wpisany na listę Dziedzictwa  Kulturowego UNESCO

Najsłynniejszym  zabytkiem jest  Brama Brandenburska:


Tu celowo daję takie jej oblicze, z któregoś święta  świateł - bywam co roku na tej imprezie. Brama powstała  w latach 1788 -1791. Teraz jest  symbolem zjednoczenia Niemiec i jej "podobizna" figuruje na rewersach 10,20,50 eurocentów.

Berlin  jest miastem mostów, których jest 1700. Najstarszy  z nich, zabytkowy, był wybudowany w latach 1894- 96- to most Oberaumbrucke, na którym było graniczne przejście pomiędzy Wschodnim a  Zachodnim Berlinem. Po prostu Berlin na błocie leży i ma 180 km kanałów.  Jest również w Berlinie  zachowany do dziś  zabytkowy most  zwodzony Jungfernbrucke. Berlin ma 3,7 miliona  mieszkańców, w tym 500 tysięcy to obcokrajowcy pochodzący ze 185 krajów. Najliczniejszą mniejszością narodową są Turcy i... Polacy, których jest teraz ponad 100 tysięcy. Jestem  w tej  grupie. Z rzeczy których nie mogę pojąć - w tym mieście  zjada  się codziennie   60 ton (sześćdziesiąt) mięsa Doner Kebab. A w mieście  są 163 restauracje, a najstarsza kawiarnia "Cafe Kanzler" została otwarta w 1834 roku.

Mój ulubiony środek lokomocji,  czyli Metro zostało otwarte  w Berlinie w1902 roku. Obecnie ma 10 linii i 173 stacje. Długość torów to 151,7 km. 80% berlińskich tras jest pod  ziemią, dziennie korzysta z nich 1,5 mln pasażerów.

W mieście  są trzy opery-  Staatsoper Unter den Linden  (najstarsza), oraz Deutsche Oper Berlin i Komische Oper Berlin.

Funkcjonują dwa ogrody  zoologiczne - Zoologischer Garten Berlin czynne od 1844roku i Tierpark Berlin otwarty w 1955 roku. Najdłuższa ulica w Berlinie ma prawie 12 km długości,  a najkrótsza...16 metrów. Na żadnej  z nich nie byłam per pedes. Jest poza tym w Berlinie piękny Ogród Botaniczny. A w granicach   miasta kilka jezior i całkiem  sporo terenów  wypoczynkowych. A latem brzegi Sprewy żyją - są tu małe ogródki kawiarniane, ludzie leżakują, tańczą, bawią  się. I jest sporo rejsów a Berlin oglądany z pokładu stateczku wygląda pięknie  a interesująco gdy zapada zmierzch. I nawet budynki rządowe  nieźle  się od  strony wody prezentują.  

Najwyższym budynkiem w mieście jest wieża TV ma 368 metrów i można na Berlin popatrzeć  z góry.

Nie podam na blogu żadnych  szczegółów dotyczących warunków mieszkaniowych, cen za wynajem  mieszkania  itp. kosztów pobytu bo ja jestem nietypowym mieszkańcem Berlina. Primo - jestem stara, nie przyjechałam tu do pracy i wynajmuję mieszkanie o 30% taniej niż inni, bo wynajmuję je od swojej rodziny. A ceny też  są bardzo różne zależne od miejsca i czyją własnością jest budynek. Ja mieszkam w budynku zbudowanym na początku XX wieku. Budynek jest zrewitalizowany, ma  windę, centralne ogrzewanie, ale ciepła  woda jest z term przepływowych, jest własnością prywatną.

Bardzo lubię chodzić ulicami swojej dzielnicy bo jest tu dużo starych, bardzo ładnych budynków.











Lubię to zdjęcie z cieniem wieży, z której podziwiam panoramę  Berlina. Nie byłam pewna czy wyjdzie, ale wyszło.

I na  zakończenie- na świecie jest 118 innych miast i niedużych  miejscowości o nazwie Berlin.

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

Jak zwykle.....

              ........nic  specjalnego,  czyli opowieści dziwnej treści.

Cantre'r Gwaelod -  to nie jest model najnowszego samochodu elektrycznego,  ale teoretycznie kraina, która według walijskiej tradycji znajdowała  się na zachodnich  wybrzeżach dzisiejszej Walii. O tej tajemniczej  krainie były snute  różne opowieści a nawet  tworzyły  się różne wierzenia.

Według legendarnych opowieści w Zatoce Cardigan (wstyd się przyznać, ale ta nazwa kojarzy mi  się tylko i wyłącznie z określonym modelem swetra), pomiędzy Wyspami Ramsey i Bardsey znajdowało się kiedyś, nad  samym morzem - królestwo. Od  strony  morza było chronione potężnymi  wałami i śluzami. Za działanie całego tego  systemu zabezpieczeń odpowiadał jeden dozorca, zwany Mererida. Niestety pewnej nocy dozorca  z niewiadomego powodu zaniedbał swe obowiązki i całe królestwo zostało zatopione przez wielkie fale.

I wyobraźcie  sobie, że owa legenda dość niespodziewanie zainteresowała naukowców, bowiem w jednej z najstarszych na świecie bibliotek uniwersyteckich w Bodleian Library (Oxford) znaleziono mapę, datowaną na XIII i XIV wiek, która przedstawia dwie nieznane dotąd wyspy, które być może, są właśnie wyspami Ramsey i Bardsey.

Jeden z profesorów Uniwersytetu Swansea przeprowadził gruntowne  badania zatoki Cardigan i analizując ruchy i cofanie się lodowców oraz osady z epoki lodowcowej, doszedł do  wniosku, że wieki temu linia brzegowa mogła rzeczywiście sięgać znacznie  dalej  na  zachód niż teraz. Badania te potwierdzają że w trakcie ostatniego zlodowacenia, kiedy poziom  wód był o wiele niższy niż obecnie, ten teren oceanu mógł być zamieszkany. Dodatkowo taki stan rzeczy potwierdzają też zapisy  starożytnego kartografa rzymskiego , Ptolemeusza. Ta teoria wysnuta przez pana profesora Hasletta jest bardzo interesująca, niestety twardych dowodów brak. Ale być może z czasem się znajdą. W końcu, gdy  się ktoś uprze, znajdzie środki to i dno morza przekopie.

A w nauce nie ma  rzeczy niemożliwych - dzięki prowadzonym badaniom DNA odkryto tajemniczych starożytnych ludzi z....Ałtaju.  Badania prowadzili  genetycy z Instytutu Maxa Plancka i Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy), Narodowego Uniwersytetu Korei Południowej i Uniwersytetu Fudan w Chinach, a wyniki tych badań opublikowano w czasopiśmie Current Biology.

Jak wynika z badań szczątków 10 osób, które żyły w Ałtaju 7500 lat temu, byli to przedstawiciele (nieznanej dotąd nauce) cywilizacji różniącej  się od prymitywnych ludzi epoki kamienia.  Mieszkali na Ałtaju, tam gdzie  do dziś zbiegają  się granice  Rosji, Kazachstanu, Chin i Mongolii. Naukowcy wysnuli teorię, że pomieszały się  w tym miejscu różne grupy Syberyjczyków z ostatniej epoki lodowcowej.

Genetycznych krewnych wśród prymitywnych ludzi z Ałtaju można odnaleźć  wśród prymitywnych mieszkańców Bajkału, i obecnego Dalekiego Wschodu, wśród przedstawicieli archeologicznej kultury Okunew a także wśród mumii Tarim, znalezionych w Ujgurskim Regionie Autonomicznym Xinjiang w Chinach a nawet wśród  starożytnych  mieszkańców Japonii.

Główny wniosek - przez Cieśninę Beringa w starożytności ludzie przemieszczali się z Azji do Ameryki i był to ruch w obie  strony, W tamtym okresie poziom Oceanu  Światowego był znacznie niższy niż obecnie i między kontynentami tworzył się przesmyk. Od co najmniej 5000 lat miało miejsce kilka fal migracji, najpierw z Syberii do Ameryki a potem z powrotem.

Niepoważny wniosek - uważajcie gdzie zostawiacie swoje DNA, bo nawet po 5000 lat wyda  się gdzie to  żeście je przekazali.

Miłego nowego tygodnia - Wszystkim.

A tu fragmencik z Morzem Irlandzkim i  Zatoką Cardigan .





środa, 16 sierpnia 2023

Macie pecha......

                     .........bo "wzięło mi  się na pisanie".  I to tak jak w pewnej piosence - "czasem  człowiek musi, bo inaczej  się udusi". Ale i tak  macie  dobrze, bo tylko piszę  a nie śpiewam.

W Meksyku archeolodzy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii, w trakcie prac restauracyjnych mających na  celu  wzmocnienie Wielkiej Piramidy w Choluli, odkryli nowe artefakty.  Pierwszy z nich znaleźli po wschodniej stronie Wielkiej Piramidy - był to duży kawałek  jakiegoś materiału budowlanego. Po dokładnej analizie doszli do wniosku, że jest to brakująca część piątego stopnia tejże  piramidy, który  kiedyś uznano za zaginioną. Poza tym w trakcie  tych prac natrafiono na  spore  nagromadzenie materiałów  ceramicznych. Analiza  wykazała, że jest to ceramika z okresu prehiszpańskiego, używana do podtrzymywania ognia. Coś jakby ceramiczny koksiak.  Nie  wiadomo też czy pełniły funkcję  rytualną czy  może używane były do oświetlania piramidy. Ponadto odkryto półfabrykat z białego kamienia o wysokości 30 cm i zdaniem naukowców jest to nieukończona rzeźba Tlaloka, boga  deszczu.

Piramida  w Choluli to największa z piramid w Ameryce, zajmująca powierzchnię 300 na 315 metrów. Dla porównania- Wielka piramida w Gizie zajmuje powierzchnię 230 na 230 metrów. Miasto Cholula było ważnym ośrodkiem cywilizacji prekolumbijskiej. W momencie przybycia  Hiszpanów miasto prawdopodobnie  liczyło ok.100 tysięcy  mieszkańców a w jego granicach było 365 budynków  o charakterze sakralnym. W 1518 roku Cortes, na wieść o spisku przeciw  Hiszpanom, spacyfikował ludność wyrzynając tysiące nieuzbrojonych ludzi a następnie spalił  miasto. Czyli było jak  zwykle-  autochtoni to dzicz,  a kulturalny,   światły Europejczyk z krzyżem w garści i słowem bożym na ustach zabijał ludzi.

 

                                     

Tak wygląda piramida w Choluli z poziomu turysty.


A to jest model owej piramidy . Na "czubku" widać kościół wzniesiony przez Hiszpanów. Obydwa  zdjęcia są  z sieci. 

Ale to jeszcze nie koniec działań archeologów  w Meksyku, bowiem odkryto nieznane dotąd miasto Majów- Okomtun, co w języku rdzennych  mieszkańców Jukatanu oznacza  Kamienną Kolumnę. Okomtun znajduje  się w Rezerwacie  Ekologicznym Balamcu na półwyspie  Jukatan.

Żeby było zabawniej - Okomtun  znaleziono po przebadaniu zdjęć  lotniczych, które  wykazały obecność starożytnych obiektów ukrytych  w gęstej dżungli.  A technologia LIDAR pomogła zidentyfikować  struktury prehiszpańskie.  Technologia  LIDAR jest to połączenie lasera z teleskopem.  System działa niezależnie od warunków oświetlenia, jest w dużym  stopniu niezależny od pogody i jego kolejną  zaletą jest krótki czas opracowywania  wyników,  a na dokładkę jest ponoć tani.  Ze  wstępnych badań wynika, że  miasto zostało opuszczone około 1000 roku naszej ery.

I mam wrażenie, że co jakiś czas będziemy  mieli jakieś  ciekawe doniesienia  na temat prekolumbijskiej mezoameryki.


poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Zgłupieć przyjdzie......

                              ........czyli o mózgu i Wszechświecie.

Istnieje, moim  skromnym  zdaniem wielce intrygując koncepcja, że Wszechświat jest tak naprawdę ogromnym mózgiem. Kilka lat wcześniej podobną koncepcję odniesiono do społeczności mrówek.

Oczywiście nie za bardzo, a nawet  wcale  nie wiadomo czyim jest mózgiem. No ale  nie wykluczam, że mózg może istnieć sam, bez właściciela.

Naukowcy twierdzą, że Wszechświat, podobnie jak mózg jest systemem samo organizującym  się. Wszechświat składa  się z miliardów galaktyk  powiązanych  ze sobą nićmi  ciemnej materii i energii - to odpowiednik  sieci neuronowej  w mózgu. Nasze mózgi składają  się z miliardów neuronów, które w połączeniu ze  synapsami tworzą sieć, która obejmuje cały mózg. Ponadto Wszechświat i mózg wykazuję cechy emergencji, których  nie można przewidzieć tylko na podstawie obserwacji pojedynczych  składników.  W kwestii Wszechświata są to takie  struktury jak galaktyki, gwiazdy, planety, a w mózgu - bardzo złożone procesy takie jak pamięć, myślenie, emocje.  Kolejną wspólną cechą  Wszechświata oraz mózgu jest nielokalność, czyli możność przetwarzania informacji w odległych rejonach  bez wyraźnego, fizycznego połączenia.  W mózgu jest  to synchronizacja neuronalna, która umożliwia różnym obszarom koordynację działań bez  bezpośrednich połączeń, natomiast Wszechświat demonstruje to na przykładzie splatania kwantowego, które pozwala dwóm cząstkom na natychmiastowy wpływ na  siebie bez  względu na odległość, która je  dzieli. Ponadto i Mózg i Wszechświat mają  zdolność adaptacji. I działają na zasadzie samoorganizacji . 

To wszystko tak ślicznie  brzmi, ale nadal nie wiem skąd się wziął Wszechświat. A na dodatek pewne wyniki z eksperymentu przeprowadzonego w CERN (Wielki Zderzacz Hadronów)  potwierdziły, że Wszechświat........nie powinien istnieć!

No i  Zgłupieć przyjdzie!  Zna ktoś z Was Zgłupiecia???


P.S. Zdjęcie z sieci .

sobota, 12 sierpnia 2023

Post głównie dla tych.....

                                 .......którzy są aktualnie na urlopach i to raczej w  sporej odległości od dużych miast, bowiem jeszcze kilka nocy mogą pooglądać "spadające  gwiazdy"- zwane Perseidami.

Tak naprawdę nie są to  spadające gwiazdy ale  drobiny komety Swift-Tuttle, która obiega Słońce co 133 lata.  Gdy Ziemia przelatuje przez resztki pozostawione przez tę kometę, te  drobinki wchodzą w  atmosferę  Ziemi i spalają  się tworząc jasne, świetliste  smugi na niebie. Perseidy są najlepiej  widoczne od końca lipca do połowy sierpnia,  a ich szczyt przypada między 9 a 14 sierpnia.

Zdaniem  astronomów ten rok jest  wyjątkowy - ponoć mamy szansę zobaczyć  na nocnym niebie, w czasie jednej godziny aż 100 "spadających  gwiazd".   Nazwa Perseidy wzięła  się stąd, że te resztki komety Swift-Tuttle znajdują  się w gwiazdozbiorze Perseusza.

A będąc w temacie: dział prasowy amerykańskiego Narodowego Laboratorium Astronomii Optycznej i Podczerwonej podał wiadomość, że astronomowie ze  zdjęć  570-megapikselowej kamery astronomicznej DECam sporządzili  szalenie  szczegółową mapę Drogi Mlecznej.  Mapa zawiera ponad  3,32 miliarda gwiazd i innych obiektów znajdujących  się  w naszej Galaktyce.

Ujmując rzecz od  strony technicznej to połączono zdjęcia z Kamery DECam  z obrazami przekazywanymi z automatycznego teleskopu Pan-STARS i uzyskano pełny, 360 -stopniowy widok całego dysku Drogi Mlecznej. I dzięki temu teraz naukowcy mogą mapować i badać trójwymiarową strukturę Galaktyki oraz rozmieszczenie skupisk pyłu gwiazd.

Kamera DECam powstała w 2013 roku w ramach projektu Dark Energy Survey i została  zainstalowana w chilijskim obserwatorium Cerro Tololo. I dzięki niej astronomowie odkryli jedną  z najbardziej odległych planet karłowatych w Układzie  Słonecznym, która otrzymała mało romantyczne "imię" 20M UZ924.

Napracowali  się panowie  astronomowie setnie, bowiem zidentyfikowali około 3,3 miliarda gwiazd i obiektów z obrazów uzyskanych przez teleskop Pan- STARS oraz orbitalne obserwatorium GAIA.

Nie wiem czy oglądaliście kiedyś to chilijskie obserwatorium - raz oglądałam je na którymś filmie - super odludzie, gdzie co najwyżej diabeł mówi dobranoc.

A ja życzę Wszystkim miłego  weekendu  - u mnie +23 stopnie  i zaczyna  się chmurzyć, a prawdopodobieństwo wystąpienia dziś opadów to aż 80%.


A to fragmencik Drogi Mlecznej

                                           


A tak przedstawia się Obserwatorium Cerro Tololo (Wzgórze Tololo)  w  Chile.  

Zdjęcia z sieci.

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Ogłoszenie .......

                        głównie dla tych, którzy jeszcze na urlopie nie byli..........

Wkrótce- bo już 26 i 27 sierpnia jezioro Loch Ness przejdzie bardzo dokładne badania, których celem będzie poszukiwania śladów Nessie - owego stwora-potwora. 

Do badania  będą użyte drony  wyposażone w podczerwień, które będą  przemierzały przestrzeń powietrzną nad jeziorem, w wodzie natomiast zostaną umieszczone hydrofony by wykryć nietypowe dźwięki.

A entuzjaści i ochotnicy będą obserwowali jezioro z bezpiecznych punktów widokowych na lądzie.

Całą "imprezę" organizuje Loch Ness Centre w Drumnadrochit oraz  zespół wolontariuszy z Loch Ness Exploration.

Będą to największe poszukiwania owego potwora od  czasu wczesnych lat 70-tych XX wieku. A Legenda o Nessie trwa już od.....średniowiecza i jak widać ma  się  dobrze.