drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 18 stycznia 2023

Nie wiem jak....

                       ......u was, ale u  mnie coś jakby constans. Za oknem panoszy  się "zima nie zima", co na  mnie już właściwie  nie robi wrażenia. Trochę zimowej aury to ja  tu miałam w 2017 i 2018  roku, nawet kilka  razy była cieniuteńka warstewka śniegu. Wczoraj wieczorem miałam tu nawet minus  dwa stopnie, dziś w dzień było już tylko plus 2, a teraz mam plus 1. Na szczęście nic nie pada. W sklepach u mnie, tak jak i chyba  w całej Europie - drożyzna. Nie wiem ile  w tym prawdy, ale podobno najlepiej w tej  chwili powodzi się Holendrom.

Nieco fajniejsze wiadomości są w sferze badań kosmicznych. Dzieje  się to za sprawą umieszczonego w przestrzeni Kosmicznej w październiku 2021 roku nowego teleskopu, następcy teleskopu Hubble'a. Ten nowy to James Webb Space Telescope.  Widzi więcej i lepiej  niż  poprzedni teleskop, bowiem obserwuje w zakresie podczerwieni, co pozwala na zaobserwowanie zjawisk i obiektów których nie da się obserwować przy pomocy teleskopów widzących tylko w zakresie  widzialnym.

Dzięki niemu mamy zdjęcia czarnej dziury, pierwsze  zdjęcie pierwiastka chemicznego powyżej pierwiastka helium, (czyli Helu, liczba  atomowa 2) pierwsze zdjęcie pierwiastków  chemicznych w atmosferach egzoplanet, w tym pierwsze  zdjęcie pierwiastków chemicznych w atmosferze gazowego olbrzyma oraz zdjęcie pierwiastków chemicznych  w atmosferze super-ziemskiej  planety, czyli planety pozasłonecznej o masie większej od masy Ziemi i należącej do planet  skalistych.

Aktualnie teleskop przechodzi testy i kalibrację a naukowcy czekają już na  następne odkrycia. Jako absolutna ignorantka poczytałam przy okazji o podczerwieni, którą odkrył Wiliam Herschel w lutym 1800 roku. W czterdzieści lat później, jego  syn John Herschel uzyskał pierwszy  zapis obrazu cieplnego na papierze. A my,  dzięki odkryciu podczerwieni mamy detektory , które w kolejnictwie wykrywają stany awaryjne taboru kolejowego podczas jazdy, w energetyce badają stan infrastruktury przesyłowej energii elektrycznej, wojsko  ma systemy obserwacyjne, celowniki na bezzałogowych obiektach latających i na amunicji samonaprowadzającej  się.  Na szczęście podczerwień wykorzystywana jest również w medycynie - pomaga we wczesnym  wykryciu zmian nowotworowych w tkankach miękkich oraz  zaburzeń w krążeniu krwi.

Z mego osobistego punktu widzenia wolałabym by owa podczerwień służyła głównie medycynie  a zwłaszcza we wczesnym wykrywaniu zmian nowotworowych.

No to was  setnie  tym razem  wynudziłam, ale od  dziś to już  z górki do weekendu!


Miłego Wszystkim!!!

piątek, 13 stycznia 2023

Odetchnęłam.......

 .......... pełną  piersią, a tak  dokładnie to dwiema piersiami, jako że nadal posiadam komplet.

W końcu roku , jak zawsze od pięciu lat, dotarł do mnie  druczek wysłany  przez ZUS, na którym miałam stwierdzić, że nadal jeszcze  (niestety dla ZUSu) żyję i nadal należy mi przysyłać tzw. rentę rodzinną. Wypełnienie  druczka to "maleńki pikuś", niestety mój podpis  za każdym razem wymaga poświadczenia własnoręczności jego. A poświadczyć może albo Konsulat Polski w Berlinie, albo notariusz, albo upoważniony do tego urzędnik w  miejskim urzędzie. Dotychczas truchtałam do naszej ambasady, która mieści się w ładnej, willowej dzielnicy, niestety dość daleko od  centrum miasta. Na  domiar  złego nie dojeżdża tam metro, autobus ma przystanek w odległości mniej więcej dwóch kilometrów od  ambasady,  a do tegoż autobusu to ja  z kolei mam dojście około 2 kilometrów. A ja, jak na złość, od dość długiego  czasu mam spore problemy ze swobodnym i bezbolesnym szlajaniem się per pedes. No ale dzielnie wypełniłam druczek, postanowiłam podjechać do ambasady taksówką  i w tym układzie bym przedreptała tylko 4 km per pedes, rozdzielone przysiądnięciem w autobusie. Nie przewidziałam jednego - po pandemii zaczęło w Berlinie brakować......taksówek. Ponoć dziennie Berlin traci kilkadziesiąt  taksówek, bowiem ceny paliwa plus inflacja sprawiły, że taksówkarze rezygnują ze  swojego dotychczasowego źródła utrzymania. Bardziej się widać opłaca status bezrobotnego i związany  z tym zasiłek. Gdy już niemal wpadłam w  czarną rozpacz, przypomniało mi się, że mam coś takiego jak profil  zaufany w ZUS- PUE. PUE załatwiłam sobie zaraz po śmierci męża, gdy załatwiałam sprawy w  ZUS-ie  w Szczecinie. Odsiedziałam wtedy z godzinę w kolejce, ale się opłaciło. Mając  owe konto ZUS-PUE   (PUE- czyli Platforma Usług Elektronicznych) mogłam sobie  dziś załatwić video-rozmowę z pracownikiem tejże instytucji. Potrzebne do tego są dwie rzeczy - kamerka i mikrofon.  Oprócz tego musiałam jeszcze przed oko kamerki przedstawić  swój paszport i  niemiecką legitymację ubezpieczeniową. I tym prostym, nowoczesnym  sposobem mam sprawę załatwioną bez ruszania  się sprzed komputera. A pogoda u  mnie  wybitnie  anty-spacerowa, chociaż jest +9 stopni. Wieje silny  wiatr i niestety dość często pada.  

Ponoć ów profil zaufany PUE można  sobie wyrobić też nie  ruszając  się sprzed komputera,  no ale ja tego nie sprawdzałam. I niestety ów wspaniały wynalazek nie pomoże mi w  kwestii wymiany Dowodu Osobistego, bo muszą pobrać mi do tego celu odciski palców. Nie dość, że pobrano mi je gdy wyrabiałam  sobie przed  wyjazdem z Polski paszport, to przez te odciski palców  będę musiała przedsięwziąć wycieczkę do Szczecina lub Słubic, by to załatwić. Ale nie wykluczam, że może znów wprowadzą jakieś udogodnienie i np.ambasady będą nie tylko wyrabiały nowe paszporty ale może i Dowody Osobiste. Pośpiech, jak wiadomo, wskazany jest  tylko przy łapaniu pcheł, więc nieco  zaczekam z tą wymianą dowodu. Tu się posługuję po prostu paszportem.

Na razie usiłuję pokochać swój nowy smartfon - trochę walczymy ze sobą - to taki co ma 5G w swej nazwie. Niby nie za duży, ale jakiś ciężki - poprzedni był znacznie lżejszy. Ukazuje mi się za każdym razem tyle ikonek, że dostaję oczopląsu. Muszę w weekend zaprząc starszego wnuczka by mi połowę tego patałajstwa powyrzucał. No i muszę smartfon w coś przyodziać- niestety "ubranko" z poprzedniego jest za małe;(

Poza tym -jak w ogródkach działkowych - nic  się nie dzieje, no może poza faktem, że domofon znów nawala.

Miłego weekendu Wszystkim!!!

środa, 4 stycznia 2023

I co z tego......

   ...........że dzisiejszy wschód  słońca był taki kolorowy?


     To zdjęcie robiłam około godziny 8 rano, ale gdy godzinę później wychodziłam  z domu już lał deszcz, a do tego całkiem mocno  wiało. I wciąż  leje, jakoś  wcale nie  zamierza przestać  padać. Ulewny  deszcz to jak dotąd jest tu dla mnie sprawą unikatową, bo z reguły w czasie ostatnich 5 lat to były przelotne  deszcze, a nie  regularne ulewy.   Gorzej, bo przez kolejne 3 dni też będzie lało. Nie feler, dobrze mi się siedzi w mojej  chacie.

     Dziś po raz pierwszy od przyjazdu wylądowałam u dentystki.  Na szczęście mam tam dobry dojazd i to w okolice, które dobrze znam. Pani dentystka to Polka, młoda i na dodatek ładna i bardzo sympatyczna. Gabinety wyposażone  we wszystkie  możliwe i potrzebne  cuda techniki. Dziś było tylko wstępne rozpoznanie co trzeba będzie zrobić, najbliższe dwie wizyty już mam wyznaczone na 9 i 15 lutego.  W ramach rozpoznania problemu pani dentystka " tzw. od  ręki" zrobiła mi rtg panoramiczne całej paszczęki i zaraz mi je  pokazała  na  monitorze kompa, tłumacząc co i jakiej wymaga naprawy. Przy okazji potwierdziło się moje podejrzenie, że  to co robił mi dentysta w Polsce przed  wyjazdem zostało  źle zrobione i niestety ząb  pójdzie na straty. Ma facet szczęście, że nie mam ochoty na wizytę w Warszawie, bo chybabym gada natłukła, zwłaszcza, że zapłaciłam  wtedy całkiem  sporo. No ale  chciałam wyjechać ze zdrowymi zębami. Jak widzicie to już mam tu trzech lekarzy - Polaków: lekarza  rodzinnego, ortopedę, a teraz  dentystkę. Poluję jeszcze na  fryzjerkę - Polkę. 

A deszcz nadal leje. Dobrze, że wczoraj całkiem przytomnie  zrobiłam swoje  żywnościowe  zakupy.

A do posłuchania:


            

niedziela, 1 stycznia 2023

Znowu Nowy Rok

 Właśnie dotarłam ogłuszona i  z lekka zaczadzona do swego mieszkania.  Wreszcie mógł sobie naród postrzelać. Na każdym narożniku ulic w okolicy,  w której  mieszkam, zmęczony pracą, pandemią , maseczkami, podwyżkami cen żywności,  elektryczności,  gazu, paliwa - naród odreagowywał swą frustrację w huku petard - niestety ogłuszającym.









A żeby  było jeszcze  zabawniej to właśnie jest w tej chwili- godzona 1,20 w nocy-  i 16 (słownie szesnaście) stopni ciepła. Podobno ceny owych sztucznych  ogni były  w tym  roku "powalające", ponieważ przez ostatnie  dwa lata był mocno zmniejszony  popyt a przechowywanie ich w odpowiednich warunkach jest bardzo  drogie a do tego podobno zakup tańszych,  sprowadzonych przez Polaków był zbyt  ryzykowny, bo ich jakość nawet u bardzo oszczędnych budziła wielki niepokój. Jakiś cud nad  Sprewą - już się wyciszyło!!!

A ja wszystkim odwiedzającym życzę by ten NOWY ROK  nie  był gorszy od tego, który pożegnaliśmy.

środa, 21 grudnia 2022

Wszyscy, wszystkim......



 Nic od lat się już nie  zmienia, wszyscy, wszystkim ślą życzenia - ślę więc i ja.

Niezależnie od tego, czy obchodzicie tradycyjne Boże Narodzenie , czy Zimowe Przesilenie, czy jest to po prostu czas wolny przeznaczony na spotkanie  z  tymi, których kochacie  i lubicie - wszystkim Wam życzę byście go spędzili tak jak chcecie - w spokoju i radości.

Kończy  się rok - życzę Wszystkim, by Nowy był bardziej stabilny i spokojny a przynajmniej nie gorszy od tego, który wkrótce pożegnamy.

Do poczytania w Nowym Roku!!!!


poniedziałek, 19 grudnia 2022

Smutno mi

 W miniony piątek, 16.XII o godzinie 6,00 rano rozpadło się największe na świecie wolno stojące akwarium, które  miało 16 metrów wysokości, 11,5 metra  średnicy, było domem dla 1500 ryb ponad 100 gatunków. Z akwarium wylało się milion lirów  wody, zginęły  wszystkie ryby. Dwie osoby zostały ranne odłamkami szkła. To olbrzymie  akwarium znajdowało się w holu berlińskiego hotelu Radisson Blu.

Siła eksplozji roztrzaskała  drzwi i okna  w hotelu a na ulice wyleciał gruz. Zniszczony doszczętnie jest parter tego obiektu.

Latem tego roku, po 2,5 latach renowacji owo akwarium  zostało udostępnione dla zwiedzających. Koszt renowacji tegoż akwarium  wyniósł 2,6 miliona  euro. W trakcie renowacji między innymi wymieniono uszczelki silikonowe akwarium.

W chwili tego wypadku w Berlinie było 7 stopni mrozu. Szczęście  w nieszczęściu, że nikt o tak wczesnej porze  nie  zwiedzał owego akwarium.

Lubię akwaria i oceanaria. Wśród moich przyjaciół w  Warszawie było kilku miłośników  akwariów. U jednych  było nawet akwarium, które  mieściło 300 l wody i w tym pokoju niemal na każdym blacie  stało jakieś  akwarium - po prostu pan domu  miał fioła na punkcie  hodowli ryb. I dzięki temu pozbyłam  się bez problemu  swojego akwarium, gdy moja  latorośl przestała  się interesować  rybkami.

Ale ilekroć jest okazja odwiedzenia jakiegoś ładnego akwarium lub oceanarium to  z niej korzystam.

Na zdjęciach  poniżej jest to berlińskie super akwarium przed i po katastrofie:


Poza tym nic ciekawego u mnie - pogoda z  gatunku "i psa  żal byłoby na  spacer  wygonić", raptem 1 stopień ciepła i mży coś bliżej  nieokreślonego - chwilami wygląda na  zwykły deszcz, a chwilami są to mini kuleczki śniegu. A mnie głowa  pęka  z bólu i  chyba sprawdzę czy moje łóżeczko nadal jest  wygodne.

Zostawiam Was  w towarzystwie  Vivaldiego :



wtorek, 13 grudnia 2022

Bez zmian......

                        ........ nawet miałam zamiar napisać w tytule "na zachodzie  bez  zmian", ale się w porę opamiętałam. 

Pogoda taka jakaś "średnio na jeża", przeważają temperaturki w okolicach zera, czasem  nieco powyżej owego  zera, czasem poniżej,  jak na  razie śniegu nie ma, co mnie  akurat wcale a wcale nie martwi. Wczoraj spędziłam   sześć godzin na  dekupażowaniu prezentu dla teściowej  mojej córki. Jutro, gdy już wszystko mi wyschnie idealnie,  położę dwie  cieniutkie  warstewki lakieru bezbarwnego. Osobiście  bardzo  lubię i  cenię Ingrid, fantastycznie  wychowała  swego syna,  a lekko nie miała, bo owdowiała gdy dziecko miało zaledwie 1 rok. Poza tym jest to nieprawdopodobnie dobra osoba i kocha swą  synową  tak, jakby to była jej  własna córka. Cieszę  się, że się spotkamy w święta i na pewno pobędzie  tu przynajmniej  do Nowego Roku. 

Wytaszczyłam  się dziś do swego rodzinnego lekarza w nadziei, że wreszcie  dostanę kod na e-recepty. Okazało się, że jak na  razie jeszcze ów kod do tej placówki nie dotarł, no ale przynajmniej dostałam recepty na swoje  stałe leki i zaszczepiłam  się p. grypie, która  w tym roku wetuje sobie  straty za dwie ubiegłe  zimy, gdy ludzi kosił Covid-19 wraz ze swymi mutantami i zaczynają po Berlinie  krążyć jakieś grypopodobne infekcje męcząc  ludzi. Jako osoba  w wieku mocno 60+ mam obowiązek się szczepić no i  się z tego obowiązku dziś wywiązałam. 

Trochę to kłopotliwe, bo do swego rodzinnego muszę się przewlec dwiema liniami metra, choć to zaledwie  pięć przystanków. Na szczęście ja mam z  domu do metra 250 metrów a na miejscu do rodzinnego pewnie 100 metrów. Obskoczyłam  elegancko wszystko w 70 minut, łącznie  z drobnym czekaniem na zastrzyk. Jedyne co mi nie za bardzo pasuje to fakt, że w metrze (w każdym środku komunikacji publicznej  Berlina) i u lekarza trzeba być w maseczce. Mam wyraźnie krótszy oddech niż kiedyś. No cóż- starość nie radość. Chyba sobie  kupię nową maseczkę, tym razem czarną i koniecznie  dziecięcą rozmiarowo, bo taka dla dorosłych to mi dosłownie  wchodzi do oczu, więc  muszę jej dół podwijać, by była węższa.

Ponieważ ciągle jestem na "utrzymaniu" ZUSu, a jest koniec  roku, to muszę udowodnić tejże instytucji, że nadal niestety żyję i tu nowość - gdy zimą w 2019 roku załatwiałam w szczecińskim oddziale swego Banku sprawy  spadkowe (bo miałam wspólne konto bankowe  z mężem) to wdepnęłam do ZUS-u i załatwiłam  sobie "profil  zaufany" i w tym roku, po raz pierwszy z niego skorzystam- zamiast gnać do naszej  ambasady na potwierdzenie własnoręczności podpisu na druczku do ZUS-u, będę miała wideo-wizytę w polskim ZUSie i wystarczy widok mojej fizjonomii oraz mój paszporcik obejrzane przez urzędniczkę przy pomocy kamerki, żeby uznano, że jeszcze żyję i renta  rodzinna mi się nadal należy. Oczywiście  wpierw muszę się umówić na ową wizytę z osobą, która się tym w ZUS-ie zajmuje. Ciekawa jestem czy uda mi się przy pomocy owego  "profilu  zaufanego" wyrobić sobie nowy Dowód Osobisty, no bo podobno  wszystkie dowody podlegają wymianie- ma ponoć  być podpis cyfrowy. W  najgorszym  razie będę musiała zrobić wycieczkę do Szczecina po odbiór. No a może do Słubic? Jak na razie to "w razie co" (uwielbiam to powiedzenie) mam jeszcze kilka lat ważny paszport.

Jest jedna rzecz, za którą tęsknię stale i niewymownie- bardzo mi brakuje filii Centrum Kompleksowej Rehabilitacji, w którym regularnie co 6 miesięcy spędzałam trzy tygodnie na zabiegach fizyko i fizjoterapii- codziennie. Tego mi tylko brak, za niczym innym, w kwestii miasta rodzinnego, czyli Warszawy - nie tęsknię. Nadal kocham Berlin.

Miłego Wszystkim!!!