drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 18 września 2023

Nie dość......

 ......że piszę "nic  specjalnego" to  na dodatek często są to rzeczy dziwne. No ale taka jestem i  chyba już nie  da się tego zmienić, bom  za leciwa na  zmianę zainteresowań.

Nie wiem  czy wiecie, ale w Niemczech, w górach Eifel jest całkiem sympatyczne  z wyglądu Laacher See - jezioro  kalderowe*** o powierzchni 3,3 km kwadratowych.  Leży owo jezioro w odległości 37 km od centrum Bonn i 22 km od Koblencji. Ostatnia erupcja była 10930 lat....przed naszą erą i trwała tylko kilka  dni pokrywając doliny Renu  siedmiometrową warstwą pyłu wulkanicznego i pumeksu. Po tej erupcji stożek wulkanu zapadł  się i  z  czasem wypełnił wodą.

W styczniu 2012 roku odkryto duże ilości dwutlenku węgla wydobywającego  się z dna  jeziora i badający jezioro  panowie naukowcy uznali, że wulkan, którego jezioro jest kalderą powolutku się wybudza.  Póki co jezioro służy jako miejsce wypoczynku i prezentuje  się tak:

Zdjęcie pochodzi z sieci.

No a skoro jesteśmy przy sprawach dziwnych, budzących zaciekawienie badaczy, to należy napisać o "naszym" Księżycu, który jest największym satelitą Ziemi, ponadto jest regulatorem naszego ekosystemu, ale wiele jego zachowań stanowi dla  naukowców zagadkę.

Nie wiemy jakim cudem Księżyc i Słońce optycznie jawią  się nam jako obiekty zbliżone  wielkością, skoro średnica Księżyca jest 400 razy  mniejsza od średnicy Słońca, a poza tym znajduje  się 400 razy bliżej Ziemi niż Słońce.

Poza tym dociekliwość badaczy wzbudza fakt, że ruchy Księżyca są nieprzewidywalne. Według teorii grawitacji Księżyc mógłby zostać swobodnie wchłonięty przez grawitację Słońca, ale on nadal utrzymuje stabilną orbitę wokół Ziemi.

NASA i inne organizacje kosmiczne  wciąż prowadząc różne badania natrafiają na wiele niespójności- np.- próbki skał księżycowych sugerują, że Księżyc może być starszy od....Ziemi, a na dodatek wykazują właściwości magnetyczne, chociaż Księżyc nie ma stałego pola magnetycznego. I w tym kontekście badaczy nurtuje pytanie, czy aby Księżyc nie jest tworem sztucznym. A jeśli tak, to kto go wykonał?

Jedno tylko jest pewne- Księżyc ma wpływ na utrzymanie stabilności klimatu Ziemi i ma wpływ na zjawisko przypływów i odpływów.

 Ciekawe ile jeszcze pokoleń ziemskich naukowców będzie  się głowić nad pytaniem czy Księżyc jest tworem naturalnym czy jednak tworem  sztucznym.


 A to całkiem ładny portret Księżyca w pełni.

I coś bardzo osobistego - do dziś gdy spoglądam na Księżyc powtarzam  w pamięci słowa szalenie starej piosenki, którą słyszałam kilka  razy dziennie gdy byłam w 1950 roku w Jastarni- na każdym słupie wisiał głośnik i cały dzień nadawali muzykę rozrywkową.Wtedy pokochałam utwór "Karawana"(kompozytor Duke Ellington) i wryły mi się w pamięć  słowa piosenki pt. "Zawsze będzie  ci czegoś brak", a zwłaszcza jej refren:

"Powiedz mi mój Księżycu dlaczego masz bladą twarz. Czy wierzyć w to mam, że ty, w niebie tam miłosne utrapienia  masz?".     Tekst napisała Tina Dolecka, muzykę  skomponował Vaclav Pokorny, została wydana w 1947 roku. Cover wykonywał Zenon Jaruga.

Miłego dnia dla Was!.

***kaldera-wielkie  zagłębienie w szczytowej części wulkanu podczas eksplozji niszczącej  górną część stożka wulkanu



niedziela, 17 września 2023

Właściwie to jest......

                           ...... lipcowa  pogoda. Słońce grzeje, niebo błękitne, aktualnie  za oknem 24 stopnie  w cieniu, ale ma  wzrosnąć do 27 i zapewne  wzrośnie.  I jutro też ma tak być.

Wczoraj na  nieczynnym lotnisku Tempelhof był "festiwal" dużych latawców:



Teren tego nieczynnego lotniska  ciągle  czeka na jakieś  sensowne  zagospodarowanie ale chyba pomysłów brak - a może tylko pieniędzy.  Na razie  tym,  którzy mieszkają w pobliżu służy jako teren piknikowy oraz do jeżdżenia rowerami lub na rolkach

A wczoraj wędrując o zachodzie słońca wypatrzyłam taki różowy fragmencik na budynku, a poniżej mało znane fragmenty Berlina - wycieczki w  tych miejscach  nie  bywają.










Miłego nowego tygodnia Wszystkim!!!

czwartek, 14 września 2023

Mam małe "atrakcje".....

 .........i będę je  miała przez jakiś  czas. Pewnie  Was to rozśmieszy, że oglądanie przygotowań do ocieplania sąsiedniego budynku zaliczyłam do atrakcji. No ale ja mam jakieś odchylenia i lubię oglądać jak  ludzie  coś pożytecznego robią a na dodatek mają fajny  sprzęt.

Przy okazji wyjaśniło mi  się po jakie  licho, na ulicy poprzecznej do mojej ustawiono cholernie  wielki dźwig z bardzo długim ramieniem. Dźwig ustawili jeszcze w ubiegłym tygodniu, kawałek ulicy zamknęli czym  zapewne  wpienili posiadaczy  samochodów którzy teraz mają utrudniony dojazd  do swoich domów.

Dźwig jest ogromny, bowiem jak  się przekonałam naocznie, spokojnie przenosi ciężary ponad  nie  płaskimi a spadzistymi dachami przedwojennych pięciopiętrowych domów. A mieszkania w tych domach mają wysokość 4 metry + dach, w którym się znajdowały  strychy - teraz  zamiast strychów  są tam całkiem ciekawe  mieszkania. Oczywiście nie  we wszystkich takich budynkach. Wczoraj mi się zagadka rozwiązała - dźwig wczoraj i  dziś  ciężko pracował  przenosząc ponad  dachami  masę elementów do obudowania rusztowaniami  całkiem niemałego budynku. I  teraz  moje  śliczne podwórkowe  brzozy wyglądają tak:

 Ten "pojemnik" to jest ....winda. Wczoraj z kolei podziwiałam jej pojemność. I jeszcze jedna fotka windy:



I tak teraz wygląda podwórko - ta drewniana rama, która stoi oparta o żywopłot to było obramowanie piaskownicy - co prawda jakoś nigdy  nie widziałam  w niej dzieci bo chyba już wyrosły z czasów zabaw w piaskownicy. Poza tym po raz pierwszy w życiu widziałam  dziś panią kominiarz. Bo tak przy okazji szykowania budynku do zimy już drugi dzień działa na dachu ekipa kominiarzy- wczoraj byli sami faceci, dziś w  zespole była również młoda kobieta- blondynka. Zrobiłam  nawet im na tym dachu zdjęcie:


 Wczoraj działali na dachu ze 7 godzin, z kominów  wydobywały  się kłęby dymu w różnych odcieniach - od śnieżnej bieli do  niemal czerni, dziś też trochę "dymili", ale znacznie mniej i krócej. Blond kominiarz to dziewczyna.

Poza tym dziś był dzień sprawdzania ogólnomiejskiego i podobno też ogólnokrajowego  systemu ostrzegania i o godzinie 11,00 rozległo mi się w mieszkaniu straszliwe wycie. W pierwszej chwili pomyślałam, że może nawaliły u mnie w mieszkaniu czujniki przeciwpożarowe ( te stare budynki świetnie płoną bo są stropy drewniane) więc jest obowiązek posiadania owych  czujników, wyciągnęłam się nawet na klatkę schodową, ale dopiero gdy  się skończyło to przeraźliwe  wycie nadszedł mi komunikat na smartfonie, który już miałam w torebce bo się szykowałam do wyjścia na  zakupy, że właśnie to był próbny alarm. Nie napiszę co sobie pomyślałam - w myślach  nie musiałam  zważać  na słownictwo, więc nie nadaje  się do napisania.

Poza tym dzisiaj jest świetna pogoda - gdy  wychodziłam było 20 stopni ciepła, leciutki wiaterek i słońce. Jest szansa, że jutro też tak będzie. Oby  się taka  fajna pogoda utrzymała jak najdłużej! Jutro też ma tak być, co mnie bardzo  cieszy. Bo zaczyna  się kolorowa jesień i może coś "popstrykam" błądząc po okolicy.

Miłego Wszystkim;)

 Nikt  go nie  zastąpi!




piątek, 8 września 2023

Piątek u mnie ........

                       ..........wygląda tak: 

za oknem 29 stopni w cieniu a słońce pracuje   nieprzerwanie i złoci liście drzew na "mojej ulicy"


Żołędzie  z dębów burgundzkich  spadają garściami, nawet bez powiewu  wiatru. I niestety te  dęby schną i wyglądają tak:


Na najbliższe cztery  dni przewidują w dalszym ciągu wysokie temperatury, czyli 31 stopni  w  dzień i oczywiście  słońce. W środę ma być już bardziej  wrześniowa pogoda  bo tylko 22 stopnie i nawet przelotne  deszcze. Pożyjemy- zobaczymy.






I trochę berlińskiej jesieni







Miłego weekendu ze słoneczkiem w  roli głównej -  życzę Wszystkim!!!

P.S. 

Zdjęcia  powiększamy "klikając kursorem w fotkę".


piątek, 1 września 2023

Ksenoboty.......

                      .........czyli zaczyna  się era trans humanizmu i cyborgów. I czy w takim razie będzie jeszcze na tej  planecie  miejsce dla takich "zwyczajnych ludzi" czy może nowe twory się nas pozbędą?

Ksenoboty-  roboty komórkowe-  są tworem biologów i programistów- wszystkie  są wytworzone z żywych komórek.

A rzecz cała zaczęła  się kilka  lat wcześniej, gdy zespół badawczy biologów prowadził badania  nad komórkami  zarodkowymi żab szponiastych. Naukowcy umieścili owe komórki w specjalnym płynie (składu nie podano) i komórki  zaczęły spontanicznie tworzyć kształt kulisty i przyspieszyły  swą ewolucję.  Gdy "wzbogacono" ów płyn o komórki mięśnia  sercowego i skóry owe kuliste twory utrzymały nadal  swój kulisty kształt i zaczęły się  samoistnie poruszać. A potem do tego magicznego płynu ( którego nadal  dokładnego składu nie  znamy) dodano  sztuczną inteligencję i wtedy.....ksenoboty wykazały zdolności do  samoreprodukcji.

Ksenoboty są fuzją biologicznego projektu z robotyką. Ich zastosowanie może być wielorakie. Najbardziej inspirujące ich  zastosowanie może  być w medycynie -  mogą dostarczać leki bezpośrednio w ciele  człowieka  "pod  wskazany  adres".  Na razie ich pierwsze pokolenia pracują  w kilku szalkach Petriego.  Ale mogą też odpowiednio  zaprogramowane usuwać jakieś zanieczyszczenia mórz i oceanów.

I zaraz  rodzi się pytanie jakie mogą być konsekwencje istnienia tej hybrydy biologii i robotyki - czy aby nie wypadną spod kontroli?  Dynamit miał tylko pomagać w pracy, ale jak wszyscy wiemy służy  też w zupełnie nie  szlachetnych  działaniach  człowieka.

Trwają prace nad interfejsem mózg-komputer i protezami ze zmysłem dotyku.  I bardzo, bardzo się cieszę, że jak na razie nikt nie może odczytać moich myśli dopóki ich  sama nie ujawnię. No cóż- wyraźnie kończy się jakaś epoka życia ludzkiego na tej  planecie.

Miłego, słonecznego weekendu  Wszystkim!!!!

        









środa, 30 sierpnia 2023

Tej nocy będzie......

                                         .......druga  już w  tym miesiącu pełnia Księżyca.  Pierwsza była 3 sierpnia. 

 I będzie  to tak  zwany Księżyc  Niebieski. Zjawisko dwóch pełni Księżyca w jednym  miesiącu jest dość rzadkie i występuje  średnio raz  na  dwa i pół roku


 

Tym razem będzie to "super - pełnia", co oznacza, że  nasz satelita będzie się  znajdował wyjątkowo blisko Ziemi - tylko 357 344 km od  nas. W Polsce  najlepiej będzie to widać  31 sierpnia o godz. 3,30 w nocy. Miłego podglądania  Księżyca!!!

P.S. zdjęcie z sieci.

Maraton.......

.........sobie zrobiłam.  

I od tego maratonu boli mnie kość krzyżowa i miednica. Bo zawsze (od czasu złamania kości krzyżowej na samym początku lat 70-tych ubiegłego stulecia) długie siedzenie przyprawia mnie o ból tychże części mojego kośćca.

A wszystko przez.....Empik no i moją  chęć przeczytania powieści niejakiego Gregory Davida Robertsa  "Shantaram".  Podpadł mi Empik jak  rzadko   - zamówiłam sobie  wersję elektroniczną owej lektury, bo jednak pomału dojrzałam do czytania na Kindle"u - po prostu jest wygodniej wywlec się w pogodny dzień do Volks Parku z leciutkim czytnikiem niż 800-stronnicową książką. A podpadł mi Empik dlatego, że nie uprzedził mnie, że już nie dysponuje wersją na Kindle. Gdy już zakupiłam tę i drugą powieść tegoż autora to przy próbie pobrania tekstu nadszedł komunikat o "chwilowych trudnościach" z przesłaniem tegoż tekstu na moje ustrojstwo. A potem  się okazało, że mogę to sobie  ściągnąć na kompa ewentualnie na smartfona, na co nie miałam najmniejszej ochoty. W efekcie końcowym mam obie książki na kompie- stacjonarnym, bo jako babsko starej daty działam na takim modelu.

A teraz kilka  słów o człowieku, którego powieści zachciało mi  się  przeczytać- otóż ten pisarz australijski to przestępca, który za napady z bronią  w ręku został skazany na 20 lat więzienia. Na  świat przyszedł 21.VI.1952 r jako Gregory John Peter Smith. Po rozwodzie z pierwszą  żoną i utraceniu praw rodzicielskich  nad jedyną córką,  facet popadł w uzależnienie od heroiny.  A heroina kosztuje i to nie mało. By zdobyć fundusze zaczął...kraść. Zawsze w eleganckim garniturze, kulturalnie wysławiający  się nie  budził w nikim  podejrzeń, a okradał tylko te  firmy, które  miały wysokie  ubezpieczenia.

W 1978r policji udało się go ująć i został skazany na 20 lat pozbawienia wolności za serię napadów  z bronią w ręku. Osadzony  został w Pentridge Prison, więzieniu w australijskim mieście Coberg. Więzienie było bardzo dobrze strzeżone a pomimo tego udało mu się z niego uciec   w biały dzień  w 1980 roku. Wyjechał do Indii i przez 10 lat ukrywał  się w Bombaju pracując jako lekarz  w slamsach. I tam  zetknął  się z bombajską  mafią.  Jego działania przestępcze w mafii doprowadziły go do więzienia  Arthur Roard, które było więzieniem o zaostrzonym rygorze.  Z więzienia  wykupił go zaprzyjaźniony  z nim boss mafii, dla którego potem Roberts przemycał heroinę.  Po raz kolejny trafił  do więzienia w 1990 roku, tym razem we Frankfurcie - oczywiście  za przemyt narkotyków. Dostał  wyrok 6 lat więzienia i....znów udało mu  się uciec. Po pewnym czasie sam zgłosił  się do więzienia by jednak odbyć karę i tym samym móc rozpocząć nowe życie.

Podczas tego pobytu " za kratkami" zaczął pisać powieść "Shantaram".  Shantaram , w tłumaczeniu na język polski oznacza " człowiek bożego pokoju" - a takie imię dała Robertsowi matka jego najlepszego przyjaciela.  Strażnicy dwukrotnie  niszczyli oryginały tej powieści, a Roberts konsekwentnie  je odtwarzał. Książka ukazała  się drukiem w 2003 roku w Australii.  "Shantaram" jak na razie sprzedano w 7 mln egzemplarzy, przetłumaczono na 44 języki, wydano w 116 krajach. W 2015 roku Roberts napisał kolejną książkę "Cień góry" - też mam ją ściągniętą na kompa.  Na polski przetłumaczono trzy jego książki: "Shantaram", "Cień góry", "Duchowa  ścieżka". Nad tą "Duchową ścieżką" to się zastanawiam - nie widzę potrzeby zmieniania  się nagle w wieku 80 lat. Lubię  siebie taką wredną jaka  jestem.

Autor twierdzi, że część tego co napisał zdarzyło się naprawdę , a część jest wymyśloną narracją opartą o jego życiowe doświadczenia - bo Roberts miał w  sumie  dość barwne życie-  rzeczywiście był heroinistą, żył w slumsach Bombaju, rzeczywiście leczył tam biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył w Afganistanie z Armią Czerwoną. Obecnie  mieszka w Bombaju.

A maraton..... no bo o tym miało być- to taki czytelniczy maraton - usiadłam do kompa i zaczęłam czytać książkę "Shantaram" w poniedziałkowy wieczór  28.bm około 19,00 i czytałam ją nieprzerwanie ( tak dokładnie to z  krótkimi przerwami fizjologicznymi (jedzenie i  wydalanie) do godziny 22,00 dnia następnego. Myślałam, że pewnie  mnie jednak sen  zmorzy po nieprzespanej  nocy- ale nie- pytanie "i  co dalej było" sprawiło, że po nieprzespanej nocy dalej brnęłam aż do skończenia  książki. Nie  szkodzi- dziś poćwiczę i "odleżę" karnie to dłuuuugie  siedzenie.

Miłego dnia Wszystkim!!!