drewniana rzezba

drewniana rzezba

piątek, 14 czerwca 2024

Uprzedzam lojalnie......

 .......... tekst będzie  nudny, bo znów o tym co Teleskop Jamesa Webba przekazuje na  Ziemię.

Sunie owo "dzieło myśli i sztuki technicznej" poprzez  bezdroża Wszechświata, ciągle odkrywa  coś nowego i sieje  zamęt w głowach  naukowców.  Ostatnio odkrył sześć masywnych galaktyk. A  zamęt w głowach panów  naukowców wywołał  fakt, że owe galaktyki są .....zbyt ciężkie i  wielkie jak na obiekty, które powstały po zaistnieniu Wszechświata, czyli po  zaistnieniu Wielkiego Wybuchu.

Wszystkie obserwacje tych galaktyk wskazują na fakt, że owe galaktyki o okresie 500-700milionów lat po Wielkim  Wybuchu były już dojrzałe. A na dodatek masa  gwiazd w każdej z tych galaktyk  wynosi kilka razy miliardów razy  więcej niż masa naszego Słońca a jedna   z gwiazd  może być nawet 100 miliardów razy cięższa niż nasze Słońce.

Teleskop J.Webba spokojnie wędruje  i ciągle przesyła nowe  zagadki dla  świata  naukowców, bowiem odkrycie takich masywnych wczesnych galaktyk przeczy obecnej teorii zrozumienia Wszechświata. No i  w  związku z  tym zaczynają  się  panowie  naukowcy zastanawiać czy aby Wszechświat nie  jest jednak starszy o te  drobne 27 miliardów lat niż  ich dotychczasowe  wyliczenia?

Poza tym teleskop odkrył duuużo mniej masywnych czarnych  dziur niż  się panowie  naukowcy  spodziewali a na dodatek po analizach zaczynają podejrzewać, że najprawdopodobniej nasz Wszechświat jest......płaski.  I jakby tego było mało to badania  wskazują, że kosmiczna przestrzeń nie  zawiera wcale tajemniczej  ciemnej materii, która  według dotychczasowych obliczeń i przewidywań miała  stanowić aż 27% całkowitej zawartości Wszechświata.

Czekam teraz spokojnie na komunikat, że mój ulubiony teleskop Jamesa Webba prześle  na  Ziemię wiadomość,  że właśnie odkrył miejsce, w którym jakiś Kosmiczny Naukowiec  siedzi przy gigantycznym komputerze i układa odcinki nowej gry komputerowej pt. "ZIEMIA". A na olbrzymim  ekranie widać  naszą planetę tak jak jest ona  widoczna z Międzynarodowej  Stacji Kosmicznej,   z  której nota bene co jakiś  czas odpada jakiś złom i sieje w głowach uczonych  zamęt.

Życzę Wszystkim bardzo pogodnego i miłego weekendu!!!!





A na  zdjęciach Berlin, którego nie  zobaczycie  jadąc  na  wycieczkę z  Biurem Podróży. I te piękne  domy  są całkiem  niedaleko od miejsca,  w którym  mieszkam.

czwartek, 13 czerwca 2024

Musiałam to uwiecznić....

                  ........bo jest godzina  20, 30  a u mnie wygląda tak:


Aż dwa  razy  spojrzałam  na  zegarek, bo takie  błękitne   niebo jakoś mi  się  z tą godziną nie kojarzy.  A cały dzień wcale  nie było aż  tak pogodnie jak teraz, było  chwilami  spore  zachmurzenie. Na termometrze jest  całe 16 stopni. A  gdy powiększycie   zdjęcie to zobaczycie taką mało wyraźną malutką  kropkę - to jest malutki sierpik  Księżyca.  Na jutro niestety przewidują  duże  zachmurzenie  a na sobotę ........ aż na 90% opady deszczu i to już od  10,00 rano.  Mam  cichutką nadzieję, że  się im prognoza nie  sprawdzi;)

środa, 12 czerwca 2024

Jak zwykle....

 ........post o  niczym. Chyba  weszło mi   w nałóg pisanie o niczym. Ale  co tu ukrywać - dzień podobny do  dnia, tydzień do tygodnia, nawet pogoda   ( na  szczęście) niezbyt   się  tu u  mnie  zmienia.  

Zerknęłam na termometr i zupełnie nie wiem na jakiej podstawie  stwierdziłam, że 18 stopni  i słoneczko to na  pewno jest  ciepło, westchnęłam  ciężko i poszłam  zrobić zakupy. Niestety zmarzłam, bo jakoś nie uwzględniłam  faktu, że jednak  cały  czas wieje wiatr i to od północy a nie od południa. Na  dodatek  zakupy  wcale  a  wcale  nie  wprawiły  mnie  w dobry nastrój, bowiem nawet  bez włączania  kalkulatora  dotarło  do mnie, że  kupując  stale to samo wydaję na  tydzień  dwa razy tyle co przed pandemią. Ja naprawdę kupuję stale  to samo, więc  łatwo mi "uchwycić" różnice   cenowe. 

A kupuję  stale  to samo, bo po  przebytej operacji tzw. "pęcherzyka   żółciowego",  zgodnie  z poradą znajomego lekarza mam opracowany "zestaw żywieniowy", po którym ani nie  tyję  ani nie chudnę a na  dodatek nie mam  żadnych sensacji spowodowanych brakiem owego pęcherzyka  żółciowego. Żeby było śmieszniej - ów znajomy lekarz jest ......weterynarzem i od  dawna  wie, że aby nie  było dolegliwości po takim  zabiegu należy po prostu jest stale jeść  to  samo, bo wtedy  ustala   się zestaw enzymów trawiennych i działają skutecznie.  Gdy tylko mi to powiedział to się  wpierw  w  zaciszu  domowym  nieco  obśmiałam, ale tak na próbę wprowadziłam ów zwyczaj i........działa!

Wczoraj  się katowałam oglądaniem sytuacji powodziowej w Niemczech i w Polsce i jakoś  tak smutno mi  się  zrobiło. Na  pociechę od dwóch dni są już  zakończone prace remontowe budynku  oficyny, a  dziś  to już  nawet zostały wywiezione stosy żelastwa, z którego były montowane  rusztowania. Mam  tylko nadzieję, że w najbliższych dniach wróci na  miejsce ogrodzenie i w miejsce wykopanych  krzaków posadzą jakieś nowe krzaczory i uzupełnią ogrodzenie  dzielące nasze podwórze i  sąsiednie. Poza tym wykupiłam  dziś leki na najbliższe trzy  miesiące - ze  zdumieniem odkryłam fakt, że niestety podrożały. No ale jeszcze  nie  zbankrutowałam - mam podejrzenie, że najdroższe to są te kropelki przeciwbólowe, które niestety  nadal muszę brać.

No a poza tym ........ zrobiło mi się to:


 To jest po prostu  broszka. Pierwsza robótka  koralikowa od 2019  roku. Nie jest  idealna, ale  wreszcie zaczęłam  "coś  dłubać". Mam jeszcze  sporo koralików i nie mam sumienia by je tak  zwyczajnie "ciepnąć" do śmietnika.  Muszę  nieco  wysilić  mózg co zrobić. Mam pomysł i koraliki na  niedużą, czarną torebkę wieczorową, tak  zwaną  "kopertówkę" - taką by były w niej  tylko klucze od  mieszkania, karta płatnicza i chusteczka do nosa.  I mam też niestety  czeskie  koraliki, z których  chyba  zrobię podstawki  pod  kieliszki . A napisałam  "niestety", bo te  czeskie koraliki są nieco niedbale  zrobione i  nie mają równych otworów, więc  praca  z nimi wpędza  człowieka z reguły  we wściekłość. No i przejrzę   co jeszcze mam, bo może znajdę jeszcze jakieś kamyki do oprawy?  Na pewno mam jeszcze jakieś  resztki malachitu. 

Nie wiem  czy wiecie,  ale  z malachitu , który chemicznie  rzecz ujmując jest rudą  miedzi, otrzymuje  się miedź, a piękniejsze okazy  tejże  rudy są  szlifowane i służą  do wyrobu ozdobnych  przedmiotów.  Najpiękniejsze bryły malachitu wydobywa  się na Uralu, w Arizonie, Meksyku,  Chile i Australii.

No i to byłoby  tyle na  dziś;))))



sobota, 8 czerwca 2024

Coś szwankuje......

........ w Kosmosie.  Doszłam do takiego "odkrywczego" wniosku  obejrzawszy co nieco więcej niż zwykle różnych filmowych doniesień dotyczących tego co się  dzieje w kwestii "meteo" nie tylko w Polsce czy w Europie, ale ogólnie  na  naszej Planecie.  Z  przerażeniem i smutkiem oglądałam to co się  dzieje w Bawarii i na  południu Polski. I wcale mnie  nie pocieszyły filmowe  doniesienia z niektórych części USA, że tam też powodzie a na dodatek przechadzają się  tornada.

Według panów  Klimatologów obecnie na  Ziemi jeszcze  wciąż trwa wielka epoka  lodowcowa, czego dowodem  są polarne  czapy lodowcowe. Co prawda  prowadzone pomiary  na północnej części lodowca Hofsjokull wykazały, że w  ciągu ostatnich 15 lat stracił on aż 5% swej objętości, czyli 10 km sześciennych.  

A żeby było śmieszniej w Arktyce pokrywa  lodowa się  zmniejsza, ale  po przeciwnej  stronie  globu zaczyna się....zwiększać.  Na  Biegunie   Południowym zima z roku na rok staje się coraz dłuższa i  coraz zimniejsza a pokrywa  lodowa pomału rośnie. W minionym roku jeden z klimatologów PAN (Polska Akademia  Nauk) wręcz  zapowiadał, że  grozi nam ....... zlodowacenie. 

Tak  sobie o  tym przypomniałam gdy z powrotem upychałam w  worek próżniowy cieplutką puchówkę, której od  chwili przyjazdu do Niemiec ani razu nie  miałam  na  sobie, bowiem gdybym ją założyła przy temp. -5 stopni pana C, to pewnie bym padła trupem z przegrzania. Botki wyściełane futerkiem  też nie  dostąpiły   tu jeszcze  ani razu  zaszczytu kontaktu z moimi  stopami. Nie  wiem jakie  są prognozy pogody dla  Polski na najbliższe  dni, ale u  mnie ma być o 5 stopni chłodniej - a w tej  chwili u  mnie jest +20 stopni i pięknie  świeci  słońce.




I trochę "zielska", które  widziałam po drodze w tzw. "okolicy".

Miłego nadchodzącego  nowego tygodnia  Wszystkim  życzę!

 

piątek, 31 maja 2024

Nie wiem.......

 ........zupełnie  nie  wiem jakim  cudem  znów jest już piątek.

 Mam  wrażenie, że dopiero co był poniedziałek. No ale przy  sklerozie  to zapewne  dość normalne - po prostu jakoś mi te  dni przemknęły nim  zdążyłam odszyfrować jaki to dzień  tygodnia. A według meteo-pogodynki ma dziś być słońce i ma nie padać.

Dziś  rano  miałam  "radochę", bo oglądałam  z  okna jak  z mojej ulicy służby  miejskie usuwają samochód, który jakiś  "niemota" zaparkował w  miejscu, przy którym postawiono ostrzeżenie  aby tam w określonym dokładnie  czasie nie parkować. W Berlinie  cechą "naczelną" jest brak parkingów. Na  co  dzień większość pracujących korzysta z komunikacji miejskiej  i w godzinach  porannych  przydaliby  się w berlińskim  metrze "upychacze", tacy jak w metrze tokijskim. Gdyby pobudować dla  wszystkich zmotoryzowanych parkingi to musiałoby wyrosnąć drugie  miasto. 

Tu jest taki fajny  zwyczaj, że jeżeli potrzebny jest dostęp do któregoś z budynków bo są prowadzone  jakieś  roboty remontowe lub ktoś  się  wyprowadza  lub  wprowadza i przed budynkiem  musi być miejsce na  ciężarówkę lub inny roboczy  pojazd, to już kilka  dni  wcześniej jest wywieszana tabliczka  z informacją, że "w dniach od - do" jest w danym  miejscu zakaz parkowania  wszelakich  pojazdów. No a jeśli pomimo tej informacji jakiś "baran" zaparkuje, to jest tak jak  dziś to widziałam - przyjeżdża platforma z dźwigiem i samochód jest wywożony w jakąś siną  dal. 

Gdy my  się tu wprowadzaliśmy to też mieliśmy tak rezerwowane  miejsce  na ciężarówkę z naszymi meblami i dobrem  wszelakim.  

Mieszkam przy ulicy, którą można dojechać  do autostrady, a że Berlin  wciąż nie ma obwodnicy, to autostrada często pełni jej  rolę i w godzinach porannych na "mojej" ulicy jest  spory  ruch a w ciągu  dnia jest  "cisza i spokój." Podobno ta  obwodnica  wciąż jeszcze  "się  buduje". Co dla  mnie  dziwniejsze to po godzinach, w których  większość  gdzieś  pracuje, ruch na  mojej ulicy nadal  jest niewielki, za to na niedalekiej autostradzie, od której oddzielają mnie dwa rzędy wysokich solidnych budynków i  ich duże podwórza jest nieprzyzwoity (jak dla mnie) tłok.  A że mieszkam wysoko- tak na wysokości piątego piętra bloku wybudowanego z "wielkiej płyty", a poza tym ulica ma po obu stronach dwa rzędy wysokich, bardzo rozrośniętych  drzew, to nawet ten poranny ruch do mnie nie dociera gdy mam zamknięte okno. A ponieważ przeciągów  nie lubię, to zawsze mam otwarte okna od  strony  podwórza, które jest b.duże i "ozdobione" pięknymi brzozami.  

Nie   da się ukryć, że  ostatnio mam nieco  zaburzony porządek na podwórzu bo trwa dobudowywanie dodatkowego piętra  mieszkalnego w oficynie , więc codziennie  mogę "kontrolować"  jak postępuje budowa . Pewnie jeszcze  z miesiąc potrwa - przy okazji okazało  się, że muszą ów budynek ocieplić, co już nawet zrobili.  To dobudowane piętro jest na  wysokości 5 piętra  przedwojennego  budynku, a wtedy w tych budynkach  wysokość  mieszkania  to były 4 metry, a nie 2,65 jak w warszawskiej wielkiej płycie  na Stegnach. A za  czasów  niejakiego pana  Gomółki mieszkania z wielkiej płyty były jeszcze niższe, a dwa pokoje z kuchnia nie  miały 42 m kwadratowe  powierzchni ale sporo mniej.  

Ja już  się przyzwyczaiłam do faktu, że mieszkam w takim wysokim mieszkaniu i że  umycie górnych szyb w oknie jest poza moimi fizycznymi  możliwościami, zresztą musiałam przyrzec córce, że z uwagi na  wiek i moją "kinetyczność" nie będę skakać po drabinie. Tak prawdę  mówiąc to już sam widok tej drabiny  skutecznie  zraża mnie od pomysłu by na  nią  wejść, bo szerokość jej stopni  nie przekracza 2 cm, a do tego jest jakoś dziwnie  składana z trzech części.  Ja to nawet przerażona jestem gdy na  nią  wchodzi mój  zięć, któremu natura dała  wzrost przyzwoity, czyli 190cm. 

Ciekawa jestem jak będzie  w Berlinie w czasie EURO 2024. Na razie podoba  mi się "strefa kibica", czyli pseudo trawnik przed Bramą  Branderburską.    Ale to, że mi się ów trawnik podoba nie  oznacza, że   będę tam bywać, ponieważ "piłka kopana" tak naprawdę mało mnie interesuje. Ale i tak jestem niezła, bo wiem, że Polacy będą grali w  Hamburgu z Holandią, w Berlinie na  Stadionie Olimpijskim  z Austrią,   a w Dortmundzie zagrają z Francją. Na berlińskim Stadionie Olimpijskim oglądałam kilka lat wcześniej ME w lekkiej atletyce. Stadion piękny a strona organizacyjna była na piątkę  z plusem, chociaż naprawdę były tłumy i nie było wolnych miejsc.  

Miłego weekendu z piękną  pogodą Wam życzę! 


    I trochę ładnego męskiego głosu do posłuchania.                                                                                                     

czwartek, 30 maja 2024

Podobno......

 ........jedzenie dużej ilości  lodów odchudza, a nawet jeśli nie odchudza to na pewno nie  tuczy. Muszę  się czymś "podbudować", bowiem w pobliżu mojego miejsca  zamieszkania otwarto małą lodziarnię z tymi prawdziwymi lodami. I niestety lody tam  są nieprzyzwoicie  smaczne a wybór  dech w biuście  zatyka- właśnie dziś grzeszyłyśmy  z córką w onej  lodziarni. Trochę czujemy  się obie rozgrzeszone, bo tam czciłyśmy jej  dzień imienin. Na dodatek wypiłyśmy po drinku - wermut z bąbelkami i malinami. A do tego miejsca to mam od  domu góra 360 metrów. Stanowczo za blisko, nawet z bólem się dam radę dowlec.

Niemieccy panowie  naukowcy uważają, że proces  powstawania życia  na Ziemi mógł się rozpocząć zanim jeszcze  powstała nasz  Planeta. Ich zdaniem życie mogło  się  zacząć kształtować na etapie dysku protoplanetarnego, w którym miała powstać Ziemia,  czyli w obłokach materii międzygwiazdowej. Pomysł taki wziął  się   stąd, że panowie naukowcy odkryli, że w takich obłokach można  znaleźć złożone cząsteczki organiczne:  etanol, izopropanol, metanol, a połączenie  się takich cząsteczek może prowadzić do powstania aminokwasów a potem peptydów, które przecież  są podstawowym elementem budulcowym DNA.

A zdaniem panów  naukowców owa złożona cząsteczka DNA nie mogła powstać na samej Ziemi, ale   nasza  Ziemia otrzymała te  gotowe składniki życia z innych źródeł. A poza tym niedawno panowie  naukowcy odkryli, że białka pochodzące z poza Ziemi mogły odegrać kluczową rolę w  powstawaniu życia na  Ziemi. Bo może jednak życie jako takie powstało  poza naszą planetą i być może że jest w Kosmosie, we Wszechświecie bardziej powszechne  niż  się nam  wydaje i wykiełkowało i na innych planetach. I znów zamiast odpowiedzi mamy coraz  więcej pytań.

A na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej  naukowcy odkryli   kolonie nieznanych na Ziemi mikroorganizmów.  Znaleziono aż 13 nowych zmodyfikowanych szczepów bakterii. W 2018 roku było tylko 5 takich  mutantów.  Owe mutacje są spowodowane niską grawitacją, wysokim  promieniowaniem i podwyższonym poziomem  dwutlenku węgla . A na dodatek owe zmutowane mikroby są odporne na wiele stosowanych dotąd  leków. Wniosek jasny i prosty nie  za bardzo da się zastąpić marsjańskie łaziki astronautami.

A u mnie już zaczynają kwitnąć......lipy i znów będzie Berlin słodko pachniał, a właściciele samochodów stojących pod lipami narzekać, że  samochody obklejone sokiem spadającym z drzew.  A teraz to nawet  jakiś deszcz popaduje u  mnie.

 


 

I trochę ładnego męskiego głosu do posłuchania.


niedziela, 26 maja 2024

Wczoraj......

 ........byłam z córką i  zięciem w olbrzymim  Centrum Ogrodniczym, które jest poza  Berlinem "aż" o cztery kilometry. Ale  w  sumie to jechaliśmy i jechaliśmy przez  zupełnie mi nieznane okolice miasta. Kilka razy to byłam pewna, że już dawno jesteśmy poza  Berlinem, a okazywało  się, że to nadal jest Berlin.

Centrum olbrzymie- towaru tyle, że  dostawałam  oczopląsu. Najśmieszniejsze to było to, że ja  szukałam roślinek, czyli kwiatków na  balkon piekielnie  słoneczny, bo mój jest na południowej  stronie  budynku,  a córka szukała  kwiatków, które  dobrze  funkcjonują właśnie  w  cieniu, bo jej balkon jest na północnej stronie  budynku. Złaziłam się po  tym Centrum  Ogrodniczym niemiłosiernie a kupiłam raptem cztery doniczki goździków,   dwie gazanie i na północny parapet zaokienny  Galium Odoratum,  czyli marzankę wonną. Na razie jeszcze  nie kwitnie, ale ma pachnieć gdy pokażą się malutkie kwiatuszki.

                                                                   Gazania

 


                                                                    Goździki


                                                                 Marzanka  wonna


Wracając zregenerowaliśmy  się  super lodami w ulubionej lodziarni w  Steglitz, a porcja  była taka  wielka,  że potraktowałam ją jako lunch.

Pod  wieczór to u mnie nawet jakiś  deszcz przeleciał, ale nad  sąsiednią  dzielnicą to migiem przeleciała  burza, a ja miałam tylko wrażenia optyczne, bo niebo miało przedziwne kolory, co oczywiście  uwieczniłam:





 

Tu często jest tak,że w jednej dzielnicy jest ulewa a w sąsiedniej nie spada   ani jedna kropla  deszczu. 

W tym Centrum Ogrodniczym poza nieprzyzwoitą  wprost ilością różnych doniczkowych roślin  były też różne drzewka, niektóre  do ogrodów  ale widziałam też i takie, które można hodować  na własnym balkonie. No i masa sprzętu do leniuchowania w ogrodzie  siedząc lub leżąc. Poza tym podobały mi  się ustrojstwa  w których  można rozpalać ognisko, piec  coś na  rożnie  a przy tym nie  dewastować trawy w ogrodzie.  Ogrodu co prawda nie posiadam (i naprawdę o nim  nie marzę)  ale miło się takie  wyposażenie ogląda.

Oczywiście  nie  zabrakło też różnych  sztucznych roślinek i  nad kupnem niektórych  to się nawet  zastanawiałam-  trzeba przyznać, że  nawet z odległości jednego metra  wyglądały niesamowicie realnie i może w przyszłym roku "zaszaleję" i jakąś zakupię, bo ich pielęgnacja sprowadza  się do wytarcia  z kurzu i nie będzie wymagała  chętnego do dbania o moje  roślinki balkonowe gdy ja  gdzieś  wybędę, a jak wiadomo że jeśli "wybywam" to raczej nie  sama a  z rodziną.

Teraz  czekam by słońce przeszło nieco bardziej na  zachód , bym się  nie ugotowała na balkonie i dopiero  wtedy posadzę w skrzynkach  roślinki.

Miłego, czającego się w pobliżu,  nowego tygodnia Wszystkim życzę!