drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 16 września 2020

Coś mi.......

 ....................zżera moje pelargonie. I to coś żarłocznego. Wpierw zwróciły moją uwagę odbarwione liście. Zupełnie jakby miały anemię:



A dziś oderwałam takie oto liście:



W poniedziałek z kolei z wielkim zdziwieniem zobaczyłam na podłodze loggii wielce okazałą, tłuściutką, grubiutką, białą gąsienicę, która jak amen w pacierzu  miała minimum trzy centymetry długości i średnicę z pół centymetra. Wysłałam ją w drogę do Sprewy poprzez system kanalizacji. I zastanawiam się do jakiego motyla należała. I mam paskudne podejrzenie, że chciała się za wszelką cenę dostać  do mieszkania, bo dostrzegłam, ją już na progu drzwi balkonowych. Próg jest raczej symboliczny i sforsowanie go z całą pewnością nie stanowiłoby dla niej trudności. Ale jeszcze nigdy nie widziałam  by siadał na pelargoniach jakiś motyl.  Kilka razy widziałam coś bzyczącego, raz coś jakby przerośniętą osę, ale motyla- nigdy.To może była gąsienica jakiejś ćmy lub nocnego motyla?  Zupełnie się niestety nie znam na "insektach". A może ktoś z Was już miał taki przypadek z pelargoniami? 

U mnie jakaś końcówka lata - wczoraj było +30 w cieniu, dziś już tylko +28, a na jutro pogodynka mi pokazuje już tylko 18 stopni. No i dobrze, bo muszę się jutro  nieco dalej przejść. Wczoraj po zrobieniu 4 km myślałam, że zejdę ze zmęczenia. No i znów musiałam coś złapać w komórkę:


Niby jeszcze zielono, ale rankiem już pełno jest opadłych, żółtych liści. Jesień stoi już  u drzwi- na moich podwórkowych brzozach już coraz więcej złocistych liści.

Wczoraj wyczytałam, że nocą z 24 na 25 października zmieniamy czas na zimowy.

A na zakończenie trochę klasyki na jesień -taki nieco misz-masz.

Oczywiście przełączcie  odsłuchiwanie na You Tube.




wtorek, 15 września 2020

I znów muzyka......

 ......rozrywkowa  zresztą.

Dziś- kojący głos Elli Fitzgerald solo


i w duecie z Louisem:


Wczoraj dopiero uzmysłowiłam sobie jak bardzo dawno tego wszystkiego nie słuchałam.Mam cichą nadzieją, że się Wam też to spodoba.

A wiecie, że Ella jeden jedyny raz koncertowała w Polsce? To było strasznie, strasznie dawno, w 1965 roku. Koncert był w Warszawie, w Sali Kongresowej.

poniedziałek, 14 września 2020

Poniedziałek z........

 ........muzyką  mojej młodości, czyli z orkiestrą Billy Vaughn'a. 

Był amerykańskim piosenkarzem i multi instrumentalistą, prowadził  zespół The Hilltroppers. Ur. się w 1919 r, zmarł w 1991r.


Mam zapewnione 4 godziny muzyki, z którą łączą  mnie różne wspomnienia.

niedziela, 13 września 2020

Lekkie rozczarowanie

Dziś rozpoczął się w Berlinie Festiwal Światła. Ale "zaraza" i to  zepsuła. Jedyne co dobre- że zaczął się teraz a nie z końcem pażdziernika. Dziś pogoda była cały dzień "wzorcowa", pięknie świeciło słońce, temperatura letnia, 26 stopni. Wieczorem też było całkiem kulturalnie, choć trochę zaczęło wiać. W ubiegłym  roku byłam oczarowana tą imprezą,  w tym - nieco rozczarowana.

W ub. roku każdy z oświetlanych obiektów miał kilka  razy zmieniane wyświetlane obrazy - teraz był tylko jeden obraz rzucony na dany obiekt a i samych obiektów było bardzo mało. Pomyślałyśmy z córką, że to zapewne z przyczyn covidowych, by oglądający zbyt długo nie stali w jednym miejscu. Bo w ub. roku, gdy na każdym obiekcie zmieniały się obrazy wszyscy stali i czekali aż wyświetla się wszystkie obrazy, co czasem  zabierało i pół godziny. Poza tym zamknęli jedną z ulic ale nie zmieniono funkcjonowania świateł na skrzyżowaniu i był potężny korek. Ponadto kilka ulic jest tam w remoncie, więc są zwężenia i jechało się z obłędną  prędkością 5 km/godz. Nic tylko się zabić.

A tak wyglądały wieczorem ulice Berlina  w okolicy Katedry:



W ub. roku te dwa obiekty były pięknie ozdobione, teraz są tylko jak zwykle oświetlone, zaimprowizowano  coś w rodzaju kawiarenek i ludzie siedzieli i pili kawę.

Rok temu te budynki poniżej też były oświetlone, tyle tylko, że wtedy stałam koło nich przynajmniej pół godziny, bo zmieniały się obrazy na nich wyświetlane. Dziś zabawiłam tam może 7 minut.




A katedra Berlińska prezentowała się tak:



I to cały "wieczorny połów". Bramę Brandenburską zdecydowanie pominęliśmy oglądając ją tylko z samochodu. Ludzi było zdecydowanie mniej niż w ub. roku, ale chyba do końca nie było wiadomo czy na pewno ten festiwal będzie.

Przy okazji tego festiwalu trwa dyskusja nt.  Bożonarodzeniowych  jarmarków. Trzy to pewnie  będą, ale organizatorzy muszą wyznaczyć ogrodzony teren, ilość osób przebywających jednocześnie na terenie  musi być ograniczona, a więc już wiadomo, że z jednej strony będzie  wejście i będzie trzeba liczyć ilość wchodzących, z drugiej wyjście i też trzeba będzie liczyć tych co wychodzą, żeby było wiadomo ile osób można wpuścić. Jedno jest pewne - ja w tym roku na żaden jarmark Bożonarodzeniowy nie pójdę- moi też nie. Grzańca możemy sobie zrobić spokojnie w domu.

Na razie zastanawiamy się z córką, czy aby na pewno chcemy pójść do filharmonii i słuchać koncertu siedząc w maseczkach. No chyba jednak ja sobie tę frajdę odpuszczę.

No to chyba  pójdę zaraz spać- trochę się nałaziłam bo samochód stał dość daleko.





piątek, 11 września 2020

Muzyka na weekend

Wreszcie internet u mnie pozbył się czkawki i mogłam coś wybrać na You Tube. 

Tym razem posłuchamy pięknych głosów. Znalazłam dwa świeżutkie nagrania z Opery Berlińskiej:



 

oraz  koncert 2 Cellos z amfiteatru w Puli, koncert w deszczu, ale wszyscy wytrwali




 

I jak zwykle słuchajcie i oglądajcie na You Tube


"Ale się rypło........

 .....że polecę cytatem.

Wczoraj był w całych Niemczech ogólnokrajowy Dzień Ostrzeżenia - WARTANG.  

Był, ale tylko teoretycznie. Wg planu miały o godz. 11,00 wszędzie zawyć syreny ostrzegawcze. Tyle tylko, że w wielu miastach nie ma czegoś takiego jak syreny ostrzegawcze, które zostały już dawno zlikwidowane. A tam, gdzie ich nie ma użytkownicy smartfonów mieli otrzymać na swe smartfony powiadomienie o niebezpieczeństwie. Ale syreny nie zawyły a cyfrowy system ostrzegania zablokował się na  amen.

To było całkowite  fiasko i teraz trzeba wyciągnąć z niego wnioski na przyszłość, jak podano w dzisiejszych komunikatach. No to niech wyciągają je na przyszłość. Nie  mam nic przeciwko temu.

Nie mogę tylko pojąć jak można coś takiego szykować nie mając pojęcia o tym, że te syreny już dawno są zlikwidowane. A poza tym wiele firm nadal pracuje zdalnie  i sieć komputerowa wyraźnie jest przeciążona. 

Ale przynajmniej pogoda jest  jak należy- całkiem ciepło i słonecznie. Jeszcze nigdy Wam nie pokazywałam chodników na niektórych ulicach  w mojej dzielnicy. Wiele  z nich pamięta jeszcze czasy sprzed II wojny światowej i tak wyglądają:

Są z płyt  granitowych, obok jest ścieżka rowerowa  ułożona z kostki Te płyty są diablo śliskie wtedy gdy kwitną rosnące wzdłuż ulicy lipy i kapie na nie sok z kwiatów lipy. Wystarczy wtedy trochę deszczu i jest się na ślizgawce.

Oczywiście jak zawsze chodzę z głową zwróconą w strone domów- kiedyś się pewnie wywalę:

Bardzo mi się podoba tamten balkon, a może loggia na górze.

Te balkony też niezłe, mają jakąś taką ozdobną ramką dookoła, ale jeszcze nie odgadłam po co.

Oczywiście obejrzyjcie  zdjęcia po kliknięciu w nie. Dziś nie dołączę nic z muzyki bo system jakoś nie może dojść do siebie po wczorajszym wysiłku - Mam wrażenie jakby miał po prostu czkawkę - może ze  śmiechu?



sobota, 5 września 2020

Carmina Burana

W 1803 roku, w Bawarii w jednym z opactw w miejscowości Benediktbeuern
znaleziono trzynastowieczny zbiór pieśni, który został przekazany do biblioteki
w Monachium.
W tejże bibliotece trafił na nie Carl Orff, kompozytor, pedagog i dyrygent,
twórca własnej metody wychowania muzycznego, której głównym elementem
był śpiew i gra na prostych instrumentach perkusyjnych, takich jak: bębenki,
tamburyny, kołatki, grzechotki, trójkąty, dzwonki melodyczne.
Najważniejsza zdaniem Orffa  jest tu improwizacja i rozwijanie ekspresji bowiem
głównym elementem muzykowania jest rytm.
Zbiór trzynastowiecznych pieśni skłonił Orffa do skomponowania wielkiego
utworu wokalno- instrumentalnego. Jest to kantata sceniczna na głosy solowe,
chór i orkiestrę i jest stylizacją muzyki średniowiecza.
Prawykonanie odbyło się w 1937 roku w Operze Frankfurckiej i nawet zyskało
poklask Hitlera, choć sam Orff był lewicowcem i pisał muzykę do utworów
Bertolta Brechta.
Jest też autorem maksymy:
"Bądź uroczy dla swych wrogów -nic ich bardziej nie rozzłości".

Mam nadzieję, że się Wam spodoba.